Borderline wsparcie

Borderline wsparcie 

W pracy wszystko idzie jak z płatka. Szkoda, że w życiu i w związku wszystko nie jest takie proste jak tam.

Lubię tę pracę. Lubię tych ludzi i lubię swoje obowiązki. Po przyjściu do domu jestem zmęczona ale zadowolona i usatysfakcjonowana.

W normalnym życiu domowym  i w związku z Arturem też czuję się coraz spokojniejsza, coraz bezpieczniejsza. Zawdzięczam to przede wszystkim wsparciu jakie otrzymuję od Artura na co dzień w różnych sytuacjach.

A oto co znalazłam ostatnio na swojej poduszce, gdy wyszłam wieczorem na chwilę do łazienki.

Borderline wsparcie

Artur z czerwonych płatków róż ułożył mi serduszko. Nie podejrzewałam go o tyle romantyzmu 😉 Takie gesty bardzo mnie wspierają w codziennym zmaganiu się z życiem, z Borderline i trudnościami w naszym związku.

Borderline lojalność

Borderline lojalność

Artur oskarżył mnie dzisiaj o to, że ukrywam przed nim coś na telefonie. Ponoć wyłączyłam coś szybko na telefonie kiedy wszedł do pokoju. Nic takiego nie miało miejsca, dlatego zrobiło mi się bardzo przykro. Teraz wiem jak on się czuje kiedy mi zdarza się posądzać go o  nielojalność, nieuczciwość, kłamstwo. Jest to jedno z najbardziej przykrych uczuć jakie w życiu doświadczyłam. Na szczęście wszystko sobie wyjaśniliśmy i Artur powiedział, że mi wierzy a to jest dla mnie najważniejsze.

W rzeczywistości było tak, że leżałam na kanapie i przeglądałam na komórce Allegro. Kiedy Artur wszedł złożyło się to w czasie z tym, że wyłączyłam Allegro i sprawdziłam minutnik, bo gotowałam w kuchni kompot z owoców, które dziś przywieźliśmy z działki. Pokazywał on, że za 45 sekund kończy się gotowanie, dlatego wyłączyłam minutnik, zgasiłam telefon i poszłam do kuchni.

Dla Artura, którego już wcześniej zdradzałam i oszukiwałam był to sygnał, że dzieje się coś złego chociaż obecnie jestem mu w 100% wierna i lojalna. I nie zamierzam nigdy więcej go okłamać ani zdradzić.

Fryz

FryzFryzFryz

Artur nie pozwala nikomu dotykać swoich włosów. Dlatego od zawsze strzygł się sam a dokładnie golił na łyso.

Dopiero od kiedy jest ze mną pozwala mi się strzyc i tak od samego początku naszej znajomości zawsze ja strzygłam go maszynką.

Kiedy go zostawiłam dla swojego byłego partnera i się wyprowadziłam z domu, Artur w proteście zgolił głowę na łyso.

Potem kiedy do niego wróciłam znów pozwolił mi się strzyc. Miłe jest to, że zawsze jest zadowolony z efektów.

Teraz ostrzygłam go nietypowo. I znowu Arturowi bardzo się podoba. Mnie również 😀

Poszukiwanie psychologa

Poszukiwanie psychologa

Pomimo uczucia, że nie żyję mam jednak poczucie, że  wszystko co dzieje się od kilku miesięcy wokół mnie to jest właśnie prawdziwe życia. Należałoby je szanować, cieszyć się nim, gloryfikować i żyć w zachwycie, mając poczucie, że te chwile już nigdy nie wrócą.

Dobrego psychologa a nawet psychiatrę znalazłam dla córki. To ta sama osoba, która zdiagnozawała u syna Zespół Aspergera. Niestety nie mogę się do niej dodzwonić.

Między mną a Arturem wszystko układa się coraz lepiej. Wczoraj rozmawialiśmy szczerze i zupełnie spokojnie. Chyba pierwszy raz od wielu miesięcy. Wspólne życie wciąż jest trudne, ale oboje już wiemy, że możliwe.

Oboje też wkładamy mnóstwo wysiłku w poprawę i ułożenie naszej relacji.

Pomieszanie z poplątaniem

Pomieszanie z poplątanie

Te dwa dni w pracy były ciężkie ze względu na to, że trudno tak nagle po dwóch latach wdrożyć się do obowiązków zawodowych.

Z drugiej jednak strony wszystko poszło jak z płatka i jestem jak na razie bardzo zadowolona. Zmęczona niemiłosiernie ale naprawdę zadowolona.

Z większością pracowników złapałam dobry kontakt ale jak zawsze są oczywiście wyjątki. Być może zmieni się to później.

Wstawanie o 4.45 też nie jest moją mocną stroną dlatego później niestety jestem „dętka” ale co mam poradzić na to, że jestem nocnym markiem.

Po podsumowaniu całego naszego wyjazdu na urlop okazało się, że wydaliśmy 8700 zł i trochę mi z tym trudno. Fakt faktem, że jestem zadowolona z całej podróży, nie mniej jednak koszt jej przerósł moje najśmielsze oczekiwania.

Moja starsza córka skarży się od kilku dni na ostry ból brzucha. Tym również się martwię podwejrzewając, że może to być nerwica.

Myślę, że to już najwyższy czas by pójść z nią do psychologa. Jestem na etapie szukania kogoś odpowiedniego.

Borderline praca

Borderline praca

Borderline praca

Jutro pierwszy dzień pracy. Nadal jestem spokojna. Wręcz cieszę się, że wreszcie zacznę pracę zawodową. Chyba mam już dosyć siedzenia w domu, w październiku byłoby dwa lata. 

Oczywiście dzięki temu, że nie pracowałam mogłam pomóc chociaż części osób z borderline, które zgłaszają się do mnie po pomoc. Teraz zapewne będę miała na to mniej czasu. Mimo to jednak nadal postaram się odpowiadać na wszystkie wiadomości i telefony. 

Z Arturem wszystko pomału się układa. Mieliśmy w ostatnim czasie kryzys, który częściowo przypadł też na nasz wyjazd urlopowy. Teraz jednak wszystko się normalizuje. To się chyba w ogóle nazywa „docieraniem się”.  

Borderline wzloty i upadki

Borderline wzloty i upadki

Borderline wzloty i upadki

Dół trwał dwa dni. Minął dziś. Trudno powiedzieć kiedy się pojawi, ale był naprawdę głęboki. Byłam na samym dnie. Tam jest strasznie. Jakby ktoś zakopał mnie żywcem wiele metrów pod ziemią. Prawie, że czuć zapach mokrej ziemi. Brakuje tam też powietrza.

W piątek idę do pracy. Zdecydowałam się przyjąć posadę zastępcy kierownika sklepu. Praca to jedyna sfera życia, w której czuję się jak ryba w wodzie. Tym bardziej, że kierownik regionalny nie odpuszczał i nawet dla mnie załatwił, że nie będę musiała wyjeżdżać na szkolenie na dwa miesiące. Odbędę je na sklepie własnym. 

Zawsze bardzo motywowały mnie takie gesty przełożonych. Tak było i tym razem. Kiedy odmówiłam po tym jak pozytywnie przeszłam rekrutację (dwa etapy) ze względu na to, że nie mogę przez dwa miesiące brać udziału w szkoleniu poza miejscem zamieszkania, kierownik regionalny napisał prośbę do generalnego, abym w drodze wyjątku mogła odbywać szkolenie we własnym sklepie.

To było wyjątkowe miłe i naprawdę przyjemne. Wiem, że zależało mu na mnie jako na pracowniku i w końcu przyjęłam tę pracę. Zaczynam w piątek i jestem spokojna. Wyjątkowo spokojna. Nie wiem co to powoduje, ale w pracy zawsze jestem tak pewna siebie czego w życiu osobistym tak bardzo mi brak. 

 

 

 

Kiedy nie ma już nic …

Nie wiem dlaczego jestem. Nikt przecież mnie nie zapraszał. Nikt nie mówił: „bądź”. Nikt na mnie nie czekał.

Nie wiem dlaczego jestem, przecież miało mnie nie być. A ja tak wbrew wszystkiemu i wszystkim pojawiłam się.

Jestem jak przekleństwo. Wszystko co robię robię źle, choć najczęściej w ogóle nie robię rzeczy, które powinnam. Jest to zachowanie naganne.

Wszystko za co się wezmę spieprzę. Ranię i krzywdzę ludzi wokół. Jestem wcielonym złem jak mawiał mój ojciec i miał co do tego rację.

Dzień szesnasty i siedemnasty podróży Kraków

Dzień szesnasty i siedemnasty podróży Kraków

Zakończyliśmy podróż w Krakowie, skąd wróciliśmy pociągiem bezpośrednim do domu. Kraków okazał się najważniejszym dla nas punktem podróży. Nie tylko dlatego, że podobał mi się najbardziej, ale przede wszystkim dlatego, że wiele zmieniło się w naszej relacji z Arturem.

Udało nam się tam odnaleźć siebie na wzajem, bo dotąd byliśmy oboje gdzieś zagubieni i najczęściej nie było nam po drodze. W Krakowie jednak wszystko się zmieniło. Żałuję, że dopiero tam, bo to już była końcówka naszej podróży, ale z drugiej strony ciesze się, że nam się udało naprawić wspólną relację.

Zdarzyła nam się taka naprawdę poważna kłótnia w Krakowie. Właśnie podczas niej każde z nas wykrzyczało drugiej stronie co tak naprawdę nas boli i wkurza. Może to był początek tego, że potem wszystko już się między nami poukładało.

 

Dzień czternasty i piętnasty podróży Kraków

Dzień czternasty i piętnasty podróży Kraków

Zakochałam się w Krakowie. Zwłaszcza w Krakowie nocnym. Właśnie wróciliśmy z Arturem z wieczornego spaceru po Starym Mieście. Byliśmy bez dzieci, tylko z najmłodszą córką.

Nasza relacja bardzo się poprawiła właśnie w tym mieście. Ma ono pozytywną energię. Siedzieliśmy sobie dziś pod Sukiennicami, jedliśmy kolację, piliśmy piwo i słuchaliśmy muzyki granej na żywo. Było cudnie.