Borderka pisze....

Borderka pisze…

57 / 100 SEO Score

Borderka pisze…

Z cyklu moich opowiadań pt: „Zapisane i puszczone wolno…”

MORDERCZYNI

Patrzyłam jak lekko osuwa się z jej dłoni, którymi tuż przed chwilą odebrała jej życie. Spojrzała z półuśmiechem na swoją ofiarę, która teraz leżała tuż obok jej stóp.

– Zabiłaś ją, zabiłaś ją własnymi rękami – powiedziałam cedząc powoli każdą głoskę. – Odebrałaś jej życie – skończyłam a mój głos przeszedł w szept.
Zaśmiała się drwiąco.

– Ależ skąd? – powiedziała zdziwiona – Nie odebrałam jej życia. Darowałam jej śmierć. Obdarzyłam ją nią. Ofiarowałam jej ją. To prezent – powiedziała wesoło. Patrząc jednak na wyraz mojej twarzy zesmutniała i lekko dotknęła mojej dłoni. Cofnęłam odruchowo swoją. Chwilę temu z tej jej dłoni zginęła żywa istota. Czułam obrzydzenie.

A nie dalej jak wczoraj siedziałyśmy w kawiarni, jej dłonie trzymały białą, porcelanową filiżankę z kawą. Ujrzałam teraz ten obraz przed
oczami. Drobne palce z pomalowanymi bezbarwnym lakierem paznokciami, jeden skromny, złoty pierścionek na serdecznym palcu w kształcie oka, z rubinem osadzonym głęboko.

Co chwilę podnosiła filiżankę do ust a potem śmiejąc się opuszczała ją na stolik, opowiadała zabawne historie ze swojego dzieciństwa. Przechylała głowę na jedną stronę i pukle jasnych, kręconych włosów spadały jej miękko na policzek. Śmiałam się razem z nią, choć w niektórych historiach wyczuwałam fałsz. Jakby rodziły się one na poczekaniu w jej głowie i nigdy nie miały miejsca w rzeczywistości.

Jej dzieciństwo było tak idealne i szczęśliwe w jej opowiadaniach, tak pełne
zabawnych zdarzeń. Teraz patrzyłam na morderczynię i obraz z wczoraj nie zgadzał się z tym co widziałam teraz. Mój gest ją zdenerwował.

– O co ci chodzi? – krzyknęła mi w twarz. – Jesteś taka sama jak ci
wszyscy głupi ludzie, którzy niczego nie rozumieją.

Byłam na nią wściekła i rozżalona. Podniosłam z podłogi leżący maszynopis jej powieści. To miał być trzeci tom. Dwa pierwsze okazały się sukcesem. – Dlaczego tak często kończy się na trzeciej części. – myślałam załamana.

Jej bohaterka miała olbrzymi potencjał, mogła przeżyć jeszcze tysiące wspaniałych przygód, wielkich uniesień i upadków. Wszystko to zapewniłoby mojej przyjaciółce sukces komercyjny i nie tylko dzięki dwóm poprzednim częściom.

Teraz mogłam patrzeć tylko na jej śmierć w ostatnim wersie, ostatniej strony, wielkiej powieści mojej najlepszej przyjaciółki. I musiałam się z nią pogodzić. W końcu to była jej historia, nie moja, miała prawo ja zakończyć wedle własnego pomysłu.

Visits: 71

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.