biegam

Biegam

Wczoraj pobiegłam 1,32 km w 10 minut i czułam się później bardzo dobrze. Nie tylko nie bolały mnie nogi ale wręcz czułam przypływ energii. Bieg przyniósł mi spokój i relaks, pomimo tego, że przez całą drogę Artura do Warszawy kłóciliśmy się smsami. To już tradycja. Zawsze gdy wyjeżdża zaczynamy się kłócić za pomocą telefonów i smsów. Tuż przed biegiem miałam wrażenie, że eksploduję, tym bardziej, że Artur w pewnym momencie zaczął ignorować całkowicie moje wiadomości ale potem kiedy zaczęłam biec cała złość i żal odeszły gdzieś na bok. Na czas biegu przestały się liczyć. To cudowne uczucie, że jest coś ważniejszego od moich rozstrojów emocjonalnych.   

Dziś od rana jestem rozrywana przez sprzeczne uczucia dotyczące Artura. Moje dwie wykluczające się ze sobą osobowości już nie wiedzą co moją zrobić, aby wyrwać mnie sobie nawzajem. Każda próbuje jak tylko może uwiarygodnić swoje prawdy. Czuję, że wariuję. Próbuję za wszelką cenę trzymać się jednej myśli. Niestety nie jest to proste. Nie znalazłam na to jeszcze sposobu. Poza bieganiem ukojenie przynosi mi zajęcie się fizycznie jakąś czynnością, np. sprzątanie mieszkania, mycie naczyń, rozwieszanie prania. Udaje mi się wówczas choć na chwilę oderwać myśli od spraw, które mnie bolą i gnębią.

Dziś przebiegłam 1,37 km. Po biegu moje nogi miały tyle energii, że czułam jakby miało mi je rozsadzić. Myślę, że decyzja o bieganiu była bardzo trafna i jednocześnie bardzo mi potrzebna. Wiem, że dzisiejszy dystans to nic w porównaniu z 60 km, które sobie zaplanowałam, ale nie mam wątpliwości, że uda mi się osiągnąć cel.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.