Ból

Dzisiaj najadłam się strachu i to tak porządnie. Wczoraj wieczorem siedząc przy laptopie nagle złapał mnie silny ból pleców tuż poniżej karku i rąk. Było to dziwne uczucie ponieważ ruszając rękoma jeszcze bardziej bolały mnie plecy. Musiałam odstawić laptop.

Pomimo tego, że Artur wcierał mi w plecy kilka razy żel na ból mięśni, nic nie pomagało.

Potem z każdą chwilą plecy, ramiona, barki i ręce bolały mnie jeszcze bardziej. Artur wykąpał mnie w gorącej wodzie i nasmarował maścią niedźwiedzią a potem przykrył kołdrą po szyję.

W nocy ból był tak silny, że nie mogłam się poruszać ani zmienić pozycji ułożenia ciała. Rano z trudem byłam w stanie wstać z łóżka do łazienki.

W apteczce był plaster rozgrzewający na ból pleców. Niestety pomimo tego, że Artur mi go nakleił na 6 godzin, ból się nie zmiejszył.

Doszły problemy z łapaniem powietrza. Szum w uszach. Mroczki przed oczami. Nudności. Ból głowy i bardzo silne zawroty. Do tego stopnia, że siadając na łóżku miałam wrażenie, że zaraz z niego spadnę.

Ból pojawi ł się też w okolicach szyi. Natomiast ten z pleców coraz bardziej zaczął przemieszczać się w głąb ciała, bliżej klatki piersiowej. A potem rozlało się tam uczucie pieczenia.

Oboje z Arturem pomyśleliśmy, że może to być zawał serca. Co chwilę pytał mnie czy wezwać pogotowie ale kazałam mu dać spokój. Oboje wiemy co by się stało gdybym w obecnym czasie trafiła do szpitala.

Jeśli to rzeczywiście był zawał to chyba go przeżyję. W końcu mam dopiero 41 lat. Tym bardziej jest szansa, że było to jednak coś innego. Reszta objawów powoli minęła, pozostało ogólne duże osłabienie, silny ból w klatce piersiowej i szum w uszach. Zobaczymy co będzie jutro.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.