borderline ciąża

Borderline ciąża

Borderline ciąża

Dzidziusia nie będzie. Dziś rano zaczęłam krwawić. Obiecałam sobie, że to już ostatni raz próbowaliśmy z Arturem mieć dziecko. Mój organizm nie jest już w stanie tego udźwignąć. A więc to koniec dzieci.

Nic nie czuję tym razem, jest tylko pustka. Poczucie niespełnienia nawet się nie pojawiło. Czuję się chyba wypalona. Poza tym słaba, jakby chora.

Wczoraj wieczorem pokłóciliśmy się z Arturem. Oglądaliśmy film a potem Artur stwierdził, że ja go nie zrozumiałam. Wkurzyłam się. Powiedziałam:

-„Mam swój rozum”.

-„Może i masz swój rozum, ale czasami musisz go poszukać” – odpowiedział lekceważąco.

Było mi przykro i pokłóciłam się z nim z powodu tych słów. Potem długo leżałam w nocy i rozmyślałam. Byłam bardzo zła na Artura. Rano jak co dzień przyniósł mi kawę do łóżka, ale ogólnie mało się do siebie odzywaliśmy. Popołudniu poprosiłam go o rozmowę i powiedziałam wszystko co mi leżało na wątrobie. 

Byłam pewna, że przeginam i że się obrazi. Wygarnęłam wszystko co mi w nim przeszkadza i co mnie wkurza. W rezultacie Artur stwierdził:

-„Dlaczego nigdy nie mówiłaś mi, że ci to przeszkadza? Już dawno bym nad tym pracował, wiedząc, że to jest dla ciebie problem”.

Po tych słowach stwierdziłam, że odpuszczam mu to co powiedział wczoraj i puszczam w niepamięć oraz stwierdziłam, że mam najkochańszego faceta pod słońcem.

Mało tego, Artur do końca dnia dziś pracował nad wszystkim co mu wygarnęłam. Jestem z niego bardzo dumna. Myślę, że jeśli on to robi dla mnie to też powinnam zmieniać się na plus dla niego. Dla nas. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.