borderline łaknie bliskości

Dzisiejszy dzień zaczął się bardzo dobrze, Artur czekał do 24.00 żeby złożyć mi życzenia imieninowe. To było naprawdę przesympatyczne. Zaraz potem dostałam pierwszą część prezentu imieninowego – udany seks.

Na przedpołudniowym spacerze rozdzieliliśmy się, a gdy znów się spotkaliśmy miał dla mnie moje ukochane kwiaty: frezje. Przytulił mnie wręczając je i w okolicy serca poczułam coś podobnego do szczęścia. 

Później jednak nie obyło się bez dwóch zatargów, były jednak niegroźne i szybko odeszły w zapomnienie. Powoli odzyskuję spokój i to nie tylko ten chwilowy ale ten upragniony „długoterminowy”.

Zdaję sobie sprawę, że z Arturem nic mi nie grozi. Jeszcze jest to bardzo ulotne uczucie, ale stałe. Towarzyszy mi każdego dnia. Czuję też coraz bardziej jego przywiązanie. Potrzebę bliskości.

Kiedy wspólnie oglądamy film wyciąga dłoń i czeka aż położę w nią swoją, a potem do końca filmu jej nie wypuszcza. Wczoraj zignorowałam jego gest udając, że nie zauważyłam. Ponowił go jeszcze raz, ale nadal udawałam, że nie widzę. Za trzecim razem po prostu chwycił moją dłoń i zamknął w swojej.

Dzisiejszej nocy nagle odwrócił się w moją stronę i przytulił z całej siły. Zaplótł swoje ramiona wokół mnie, tak, że nie mogłam oddychać.

– „Arturek, proszę wypuść mnie, nie mogę złapać oddechu” – poprosiłam, ale jednocześnie czułam się cudownie. Uwielbiam te jego gesty świadczące o potrzebie bliskości i przywiązaniu. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.