Borderline pustka

Borderline pustka

W moim borderline pustka jest częsta. Smaruję nią rano chleb, wieczorem się w niej kąpię, przed snem owijam się w nią, by w końcu w niej zasnąć. 

Pustka ma jedno imię i trudny charakter. Ciężko z nią ułożyć sobie relacje. Nie znosi kompromisów, zawsze bierze wszystko albo nic. Uczy mnie szacunku do siebie samej.

Z pustką czasami chodzę na lody, albo na spacer. Pyta mnie wciąż o ważne sprawy lecz w taki sposób, że nie znam odpowiedzi. Na pewno nie należy do uczuć, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić. Borderline pustka

Nie jest też tak, że jej nie lubię. Otwieram jej szeroko drzwi, gdy mnie odwiedza. W sumie nie mam nic przed nią do ukrycia. Mimo wszystko trzymamy dystans między sobą.

Kiedyś jej nienawidziłam, ale dziś nie potrafię już nikogo nienawidzić. Tak samo jak nie potrafię być szczęśliwą. Potrafię za to doskonale się złościć i gniewać. Ona nie miewa gwałtownych uczuć. Jest zrównoważona i statyczna. Borderline pustka

O pustce pisałam już w tym poście oraz w tym. Poświęciłam jej też wiele godzin rozważań i przemyśleń. Nadal jednak wydaje mi się obca. Czasami rozmawiamy:

– Znów jesteś? – bardziej stwierdzenie niż pytanie  z mojej strony.

– Ano – cicha odpowiedź wchodzącej do mnie pustki.

– Długo zostaniesz? – pytam od niechcenia.

– Nie wiem. – jak zwykle odpowiada lakonicznie.

– Dzisiaj mam dobry dzień – mówię z tęsknotą.

– Miałaś – odpowiada i już wiem skąd ta tęsknota w moim głosie.

– Zawsze musisz wszystko zepsuć, prawda?

– Cóż? – mówi bez emocji a ja już wiem, że należy przetrwać dotąd dopóki sobie nie pójdzie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.