Borderline - sprzeczność.

Borderline – sprzeczność.

56 / 100 SEO Score

W borderline sprzeczność to norma. Odczuwam dwa zupełnie inne uczucia w jednej chwili, lub jedno po drugim. Ostatnio wypadki też potoczyły się skrajnie. Najpierw był piątek – bardzo trudny dzień. Znowu pokłóciłam się z Arturem, tym razem o sposób w jaki rozmawia z klientkami. Próbowałam mu wytłumaczyć, że boli mnie, gdy zmienia zupełnie ton rozmawiając z kobietą. Gdy rozmawia przez telefon z facetem wszystko jest ok, ale gdy rozmówczynią jest kobieta, przybiera jakiś dziwny ton, który doprowadza mnie do wściekłości. 

On oczywiście uznał, że to kolejny mój wymysł.

– Rozmawiam dokładnie tak samo z kobieta jak i z facetem – tłumaczył mi. Upierałam się jednak, że to nieprawda. Zrobiłam mu karczemną awanturę a w afekcie oddałam pierścionek i powiedziałam, że nie mogę być jego narzeczoną, skoro on w taki sposób rozmawia z klientkami.

Wczoraj byliśmy na długim spacerze z naszą córeczką, która spokojnie spała w wózku. Mieliśmy mnóstwo czasu aby porozmawiać. Najpierw Artur mówił o tym, jak bardzo go boli to, że oddałam mu pierścionek i to, że powiedziałam, że nie zasługuje na to aby być moim narzeczonym.

Powiedział, że w związku z tym zamierza wyjechać, zająć się czymś innym zawodowo. Teraz wiele z działań zawodowych robimy wspólnie. Bardzo mnie to zabolało. Potem z każdym słowem okazywało się, że czuje się zraniony i skrzywdzony.

-Zmieniłem dla Ciebie wszystko, całego siebie. Robię wszystko co mówisz, że mam robić. Pracuję nad wszystkim co mówisz, że mam nie robić. Zmieniam dla Ciebie kolejne rzeczy bo Ciebie bolą, bo Tobie na tym zależy. Ty wymyślasz wciąż kolejne. Nie mam już siły. – mówił. 

Kiedy go słuchałam zaczęłam dochodzić do wniosku, że ma rację. Wiem, że zmienił dla mnie wszystko co było możliwe. W tym momencie zaczęłam sobie to tak naprawdę dopiero uświadamiać, ile ten facet robi dla mnie każdego dnia. Zrobiło mi się z jednej strony smutno, że jestem kimś, kto zmienił całkowicie drugiego człowieka, tylko dlatego, że uważa, że ma do tego prawo, bo jest zaburzony. Potem poczułam radość i wdzięczność, że on to wszystko robi każdego dnia dla mnie. 

Na koniec jednak jak prawdziwa borderka stwierdziłam, że skoro już tyle zrobił i zmienił to:

-Mógłbyś Skarbie zmienić jeszcze ten ton głosu, gdy rozmawiasz z kobietami? – zapytałam.

-Kiedy będziesz uważać, że mój ton jest nie taki to po prostu chrząknij głośno, postaram się wtedy na bieżąco zareagować, bo ja po prostu nie wiem o co ci chodzi. Nie uważam, że mój ton jest taki jaki nie powinien być. Nie widzę tego, kiedy rozmawiam. Przecież mówię z nimi tylko o sprawach zawodowych, prawda?

-Tak. – odpowiedziałam

-Nie żartuję z nikim, nie flirtuję, nie zbaczam z tematu, nic nie sugeruję, nie tworzę jakiś wątpliwości albo dwuznaczności. Mówię jasno i tylko na temat zawodowy. – tłumaczył Artur.

-Zgadza się, co do treści rozmowy wszystko jest ok, chodzi mi tylko o ten ton.

-Ale jaki ton? – dopytywał nadal.

-No bo tak dziwnie zniżasz ton – próbowałam tłumaczyć, ale w końcu stanęło na tym, że jeśli bym się doszukała tego tonu w jego rozmowach to chrząknę. Po powrocie do domu przeanalizowałam wszystko i doszłam do wniosku, że ten facet naprawdę ma do mnie anielską cierpliwość i mega wielkie uczucie, jeśli jeszcze nie uciekł gdzie pieprz rośnie.

No i włożyłam wczoraj wieczorem z powrotem pierścionek od niego. Nic nie powiedział ale widziałam, że odetchnął z ulgą. I jakoś tak od tego momentu zrobiło się dobrze. Znów była wspólna kąpiel, wspólny film, nawet dwa (w scenie łóżkowej odwrócił głowę) i wszystko to czego już dawno nie było z powodu ostatnich ciągłych kłótni. 

I znowu widzę, że ten związek to masa codziennej ciężkiej pracy nas obojga. Życie na krawędzi, pełne emocji, nieoczekiwanych zwrotów akcji. Tyle problemów wynika z powodu mojego chorego umysłu, błędnego postrzegania rzeczywistości, że wpadam coraz bardziej w poczucie winy.

 

Visits: 61

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.