Borderline terapia

Borderline terapia

Borderline terapia

Stało się, choć zupełnie niechcący i niezamierzenie. Poszłam na terapię. To czysty przypadek. Moja córka czuła się coraz bardziej źle, przestała jeść, spać a jej nastrój był fatalny non stop.

Zdecydowałam się więc zabrać ją do psychiatry dziecięcego. Przy diagnozowaniu jej psychiatra przeprowadzała również z nami wywiad.  W jego trakcie okazało się, że ponoć ja mam depresję i uzależnienie od alkoholu a mój Artur jest osobą współuzależnioną. Zaproponowała nam terapię.

Zgodziłam się na nią chociaż nie uważam się za osobę uzależnioną od alkoholu, ale pomyślałam, że jeśli to ma pomóc wszystkim to dlaczego nie. Na pierwszej sesji pani psychiatra próbowała mi za wszelką cenę wmówić, że owszem jestem uzależniona, ponieważ piję codziennie piwo – jedno lub dwa. Stwierdziła, że jestem więc w ciągu i dobrze, że na terapię przyszłam.

Nie pomagało to, że tłumaczyłam, że po prostu lubię pić piwo ale nie muszę. Ani to, że kiedy wracam styrana z pracy chcę po prostu się zrelaksować. Ani to, że tak naprawdę nie posiadam nic co lubię z wyjątkiem picia piwa i gry w backgammon. No więc, żeby już pani psychiatrze utrzeć nosa przestałam pić piwo i z głowy.

Co do depresji to pani psychiatra jeszcze nie potrafi stwierdzić czy ją posiadam. Na razie na pewno wie, że mam mocno obniżony nastrój. Jutro mam kolejną sesję, więc może się okaże.   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.