Borderline to film

Borderline to film

Czasem mam wrażenie, że oglądam film.  Chwilami dech w piersiach zapiera mi akcja, jest szybka, wciągająca, zmienna, budząca napięcie. Nie mogę wówczas oderwać od niej oczu. Obrazy przesuwają się z taką prędkością, że czasami gubię na moment wątek. Kiedy akcja zwalnia idę po paluszki i otwieram piwo. Sadowię się z powrotem na swoim miejscu i patrzę jak wszystko wraca do normy. 

Bohaterowie znowu stają się normalni, zajmują się zwykłymi sprawami. Czasami robi się nudno, wstaję wtedy i na trochę wychodzę z pokoju. Myślę sobie: „Nic ważnego się nie dzieje” aż nagle słyszę, że ktoś płacze lub krzyczy. Wbiegam wtedy na powrót w miejsce akcji i okazuje się, że znowu jest gorąco. Poddaję się więc atmosferze. Po jakimś czasie znowu wszystko normalnieje.

Czasami pojawiają się długie opisy przyrody jak w powieściach historycznych. Kamera powoli przesuwa się po drzewach, łąkach, lasach. Niby nie ma tam nic ważnego, ale jednak buduje to zawsze nastój opowieści i tak jest tym razem. Przyroda wydaje się odrywać istotne tło dla fabuły filmu.

I kiedy tak oglądam ten film, w którymś momencie dochodzi do mnie, że to moje życie. Jestem głównym bohaterem, narratorem i paradoksalnie nie wiem dlaczego i jak to możliwe, widzem jednocześnie.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.