Borderline wzloty i upadki

Borderline wzloty i upadki

Borderline wzloty i upadki

Dół trwał dwa dni. Minął dziś. Trudno powiedzieć kiedy się pojawi, ale był naprawdę głęboki. Byłam na samym dnie. Tam jest strasznie. Jakby ktoś zakopał mnie żywcem wiele metrów pod ziemią. Prawie, że czuć zapach mokrej ziemi. Brakuje tam też powietrza.

W piątek idę do pracy. Zdecydowałam się przyjąć posadę zastępcy kierownika sklepu. Praca to jedyna sfera życia, w której czuję się jak ryba w wodzie. Tym bardziej, że kierownik regionalny nie odpuszczał i nawet dla mnie załatwił, że nie będę musiała wyjeżdżać na szkolenie na dwa miesiące. Odbędę je na sklepie własnym. 

Zawsze bardzo motywowały mnie takie gesty przełożonych. Tak było i tym razem. Kiedy odmówiłam po tym jak pozytywnie przeszłam rekrutację (dwa etapy) ze względu na to, że nie mogę przez dwa miesiące brać udziału w szkoleniu poza miejscem zamieszkania, kierownik regionalny napisał prośbę do generalnego, abym w drodze wyjątku mogła odbywać szkolenie we własnym sklepie.

To było wyjątkowe miłe i naprawdę przyjemne. Wiem, że zależało mu na mnie jako na pracowniku i w końcu przyjęłam tę pracę. Zaczynam w piątek i jestem spokojna. Wyjątkowo spokojna. Nie wiem co to powoduje, ale w pracy zawsze jestem tak pewna siebie czego w życiu osobistym tak bardzo mi brak. 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.