Borderline - życie

Borderline – życie

Borderline – życie

Słuchając dzisiaj swoich obowiązkowych lekcji na YouTubie, bo przecież rozwijać się trzeba i czerpać z mądrości innych doszłam do wniosku, że prawdą jest to, co piszą o skupianiu się na rzeczach dobrych i złych.

Jeśli w życiu skupiamy się tylko na tych złych rzeczach przegapiamy całe mnóstwo tych dobrych. Nie mamy nawet szansy ich zauważyć, bo wciąż jesteśmy pochłonięci tym, co jest nie takie w naszym życiu. A rzeczy niewygodnych, trudnych i niekoniecznie dobrych zawsze będzie dużo w naszym życiu.

Ale dużo będzie też tych miłych, dobrych, wartościowych. Cały myk polega na tym by skupiać się tylko na nich. By potrafić je widzieć i cieszyć się nimi. Postanowiłam i udało się. Mimo, że mój okulista stwierdził dziś, że przez jakiś czas będę miała wyraźne problemy z prawym okiem. 

Mimo, że miałam dziś dość ciężki dzień i podjęłam trudną decyzję gdzieś bardzo głęboko w sobie, a potem musiałam ją zakomunikować mojej siostrze. Wszystko to było dla mnie trudne, ale się nie poddałam. Skup się tylko na dobrych rzeczach – myślałam. 

I proszę, wieczorna wspólna kąpiel z moim narzeczonym to już rytuał, ale dwa dni temu kupiłam naszej córeczce gumowe kaczuszki do kąpieli, które po napełnieniu wodą psikają dzióbkami. Coś nas dzisiaj napadło i zaczęliśmy psikać się w wannie nawzajem tymi kaczuszkami.

Po jakimś czasie z niewinnego psikania się powstała prawdziwa „wojna kaczkowa”.  Bawiliśmy się wyśmienicie, śmialiśmy się i świetnie bawiliśmy. Oczywiście przy okazji zalaliśmy połowę podłogi w łazience, ale warto było. Niby taka głupota ale naprawdę było fajnie.

Po kąpieli obowiązkowo był film. Dzisiaj wybierał Artur i wybrał naprawdę dobry film. Polecam. Jakby zupełnie niechcący w filmie pojawił się też nasz problem. Artur chce wyjechać do dużego miasta, robić ważne rzeczy, podróżować. Ja wolę zostać w swoim małym mieście, w swoim małym mieszkaniu, w swoim bezpiecznym kącie. Zupełnie jak bohaterowie filmu.

W pewnym momencie, gdy się śmialiśmy z czegoś Artur spojrzał na mnie i powiedział:

-Wyglądasz pięknie – i powiedział to z takim przekonaniem, że oniemiałam. Przełknęłam głośno ślinę i powiedziałam cicho: dziękuję.

-Ty naprawdę pięknie wyglądasz. – powtórzył- kocham cię. – dodał a ja poczułam się taka szczęśliwa. I pomyślałam sobie: kurczę, wiem, że często się kłócimy i nie dogadujemy, ale jakie to ma znaczenie tak naprawdę, kiedy w takich chwilach jak ten wieczór jest nam razem super i czujemy się szczęśliwi. Widzę to bardzo dobrze, że oboje się uzupełniamy.

Myślę, że skupianie się tylko na pozytywach zadziałało. Oczywiście, że mamy trudno w życiu. Ja mam borderline, DDA i syndrom urojonej zdrady. Mój Artur jest człowiekiem bardzo poranionym przez życie. To prawda, że spotkaliśmy się późno, bo już po połowie życia i każde ma „swoje”, którego nie chce porzucić. Ale mimo to tworzymy fajną, kochającą się rodzinę. I tylko to się liczy. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.