całkowite przeciwieńśtwo

Całkowite przeciwieństwo

Całkowite przeciwieństwo

Jesteśmy z Arturem całkowitym swoim przeciwieństwem będąc jednocześnie identyczni. To wzmaga mój chaos a potem nagle całkowicie go porządkuje tworząc na powrót ład. Wieczna eskalacja problemów i negatywnych nastrojów i ciągłe wymazywanie jak gumką wszystkiego co złe. Poszliśmy dziś na zakupy. Pokłóciliśmy się w sklepie przy kasie. Całą drogę powrotną do domu wrzeszczeliśmy na siebie dając upust swojej złości. Ponieważ kupiliśmy kołdrę i poduszkę Artur okładał mnie nimi gdy wracaliśmy, mówiąc, że musi odreagować. Śmieszyło mnie to bo wyglądało komicznie, jednocześnie nie chciałam tego pokazać bo byłam na niego wściekła. Ściągnęłam moje wielkie, grube rękawice, które dostałam od córki na gwiazdkę i raz po raz smagałam go nimi po twarzy. On próbował uników co tylko w połowie mu się udawało. Gdy tak ktoś na nas patrzy z zewnątrz pewnie myśli, że oboje mamy coś nie do końca ok pod sufitem. Ja po czterdziestce, Artur po pięćdziesiątce a wciąż zachowujemy się jak dzieci. Nawet „nasze” dzieci ( z trójki tylko jedno jest wspólne) nie chcą z nami nigdzie chodzić twierdząc, że zachowujemy się dziecinnie i robimy im siarę. My się przy tym dobrze bawimy i dobrze czujemy tak bawiąc się jakbyśmy znów mieli po kilka zaledwie lat. Tym sposobem gdy wróciliśmy do domu nie było już w ogóle tematu kłótni i wzięliśmy się do codziennych obowiązków nie pamiętając zupełnie zajścia ze sklepu.

Przebiegłam dziś 980 metrów. Bolą mnie uda i stopy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.