Dzień piąty i szósty podróży Ostróda

Dzień piąty i szósty podróży Ostróda

Generalnie nie lubię jezior ale i tak bardzo chciałam zobaczyć Mazury, więc przyjechaliśmy do Ostródy, dawnej osady krzyżackiej, zwanej obecnie bramą Mazur.

Jest tu sporo dobrze zachowanych budowli obronno-warownych. Tworzą ciekawy, historycznych klimat.

Mnie interesuje tylko przyroda wokół i to, że mam wszystkich swoich bliskich obok siebie, w tym również w sobie.

Moje obie córki cieszy tylko plaża i woda, no i kaczki, które można karmić 😉

Syn ciągle narzeka, że to wiocha a on spragniony jest metropolii i adekwatnie do swojego wieku lat 14 poza wiecznym marudzeniem nie rozstaje się też ze swoim telefonem.

W sumie w Ostródzie jest sporo urokliwych miejsc, choć jedno wiem już na pewno – jeziora nie są dla mnie.

Dzień czwarty podróży Poznań

Dzień czwarty podróży Poznań

W drugim dniu pobytu w Poznaniu nadal zwiedzaliśmy stare miasto. Byliśmy w Muzeum Rogali Świętomarcińskich, gdzie moja starsza córka mogła wziąć udział w warsztatach produkcji takich rogali. Była z tego powodu przeszczęśliwa. Dzień czwarty podróży Poznań

Reszta rodzinki też była zadowolona tylko Kornelka najpierw zaczęła marudzić a następnie zasnęła u Artura na rękach.

Popołudniu zwiedzaliśmy poznańską palmiarnię. Bardzo przyjemne miejsce. Już przed wejściem Kornelkę zainteresował kamienny posąg 😉

Ja bardzo lubię chodzić do palmiarni. To jest całkowicie moja bajka. Zawsze tak było dlatego i tym razem dobrze się tu czułam i wyciągnęłam dla siebie z tego miejsca tyle ile się dało.

Dzień trzeci podróży Poznań

Dzień trzeci podróży Poznań

Wczoraj przybyliśmy do Poznania. Mała bardzo dobrze zniosła podróż. Była dzielna jak zawsze.

Pierwszy raz w życiu jestem w Poznaniu. Starówka bardzo mi się podoba.

Byłam zachwycona też Parkiem Cytadela. Na tyle bardzo, że chciałabym do niego jeszcze kiedyś wrócić. Ma niesamowity klimat. Czułam się w nim wyjątkowo dobrze.

Wieczorem zrobiłam test ciążowy bo nie dawało mi spokoju to, że 7 dni spóźnia mi się miesiączka. No i wyszedł tak.

Wróciłam z łazienki do pokoju i powiedziałam do Artura:

-„Idź do łazienki i zobacz na to co leży na umywalce”.

 

Dzień drugi podróży Wrocław

 

Dzień drugi podróży Wrocław

Podróżowanie tramwajami kiedy się ma przy sobie silnego faceta nie jest żadnym problemem ale sama nigdy w życiu nie wtaszczyłabym wózka z dzieckiem po trzech schodach do tramwaju.

Niskopodłogowe tramwaje jeżdżą rzadko i tylko raz udało nam się do niego wsiąść.

Przez 5 godzin zwiedzaliśmy Zoo wrocławskie i niestety pokonało nas ono. Nie daliśmy rady zobaczyć wszystkiego. Zrezygnowaliśmy i zmęczeni pojechaliśmy do domu.

Wieczorem poszliśmy do tajskiej restauracji na starówce.

Na każdym stoliku w restauracji znajdowała się taka karteczka 😉

 

Dzień pierwszy podróży Wrocław

Zaczęliśmy od Wrocławia 🙂 Podróż pociągiem była spokojna jeśli chodzi o dzieci i niespokojna jeśli chodzi o nas.

Potem był obiad w restauracji tureckiej

i zwiedzanie ogrodu japońskiego,

który całkowicie zanudził mojego syna. Potem lody i uła. Pękł mi ząb. Obdzwoniłam wszystkie pogotowia stomatologiczne we Wrocławiu i tylko jedno zgodziło się mnie przyjąć.

Pani doktor udało się ząb zrekonstruować co kosztowało mnie zaledwie 550 zł.

Może jutro obejdzie się bez niespodzianek.

 

Uciekaj

Przed snem, który mami

Przed przyjemnością, która nic nie znaczy

Przed czasem, który już był i pokutuje

Przed przyszłością, która Cię nie uratuje

Przed marzeniami, które zamiast leczyć trują

Przed pustką, która topi w łyżce wody

Przed cieniem wspomnień, które nie przynoszą ochłody

Uciekaj!

 

Radykalna zmiana wspomnień działa

Od kiedy stosuję radykalną zmianę wspomnień widzę u siebie zmiany. Przede wszystkim nie potrzebuję już tyle uwagi i uznania od partnera.

Nie potrzebuję też tyle bliskości i ciepła a wręcz jestem w stanie obyć się bez nich. Czuję się w jakiś niewytłumaczalny sposób samowystarczalna.

Byłam dzisiaj u chłopców ale czuję się zdecydowanie mniej zmęczona niż wczoraj i tydzień temu. Chyba powoli się wprawiam w tym trudnym zadaniu.

Z Arturem wciąż jest na dystans. Jakoś chwilowo nam nie po drodze. Na pierwszy rzut oka wydaje się ok ale jednak czuć chłód.

 

 

Ciężki dzień

Padam z nóg. Mam wrażenie jakbym wzięła dziś udział w ultramaratonie, pomimo tego, że chłopcy byli bardzo grzeczni.

 

Wczorajsza rozmowa w sprawie pracy poszła dobrze, ale niestety nie mam możliwości wyjechać na dwa miesiące na szkolenie.

 

Z Arturem z powodu wczorajszych kłótni mamy dziś zachowany dystans do siebie. I bardzo mi to pasuje. Potrzebuję przestrzeni tylko dla siebie.

Radykalna zmiana wspomnień odc. 3

Radykalna zmiana wspomnień odc. 3

Radykalna zmiana wspomnień odc. 3

Kiedy mama wyszła ze szpitala tato czekał na nią przy swoim nowiutkim, lśniącym samochodzie. To była granatowa zastawa z pomarańczowymi obiciami na fotelach (informacja dla młodszych czytelników – zastawa to marka samochodu).

Po przyjeździe do domu czekały na nas dwa bukiety kwiatów. Smolinosy tato ściął na naszej działce i ustawił na stole w dużym pokoju (informacja dla młodszych czytelników – smolinosy wyglądają tak jak na załączonym niżej zdjęciu). Były dla mamy.

Radykalna zmiana wspomnień odc. 3

W pokoju dziecięcym, który miałam dzielić z moją starszą siostrą, na meblach stał wazonik pełen różowych goździków, kupionych specjalnie dla mnie w pobliskiej kwiaciarni. Tato był z nich bardzo dumny, ponieważ udało mu się kupić tego dnia goździki w nietypowym kolorze. Zwykle były tylko białe i czerwone. Radykalna zmiana wspomnień odc. 3

Skarb

Owiniętą w różowy kocyk ze słonikiem tato wniósł mnie do mieszkania. Trzymał mnie mocno i delikatnie zarazem. Jak swój największy w świecie skarb. Mówił do mnie przyciszonym głosem i wciąż całował w czoło. Nie wiem co mówił, ale wiem, że były to najważniejsze słowa pod słońcem.

Było mi dobrze w jego ramionach. Lubiłam słuchać tego głosu, który znałam z życia jeszcze w brzuszku mamy. Teraz brzmiał trochę inaczej ale wiedziałam, że to wciąż ten sam głos. Zaczęło się nasze wspólne życie…

Związki z borderline i nie tylko

Związki z borderline i nie tylko

Związki z borderline i nie tylko

Związek jest jak buty. Wchodzimy w niego. Na początku wszystko jest ok a nawet pięknie czy niesamowicie. Po jakimś czasie wszystko jakby zwalnia. Relacja się zmienia. Po dłuższym czasie możemy odczuwać, że wręcz nas pije, jakby było nam w nim za ciasno.

Wtedy przychodzi ta myśl: „A może odejść?” Ta myśl potrafi tkwić w naszych głowach przez wiele lat, czasami nawet całe życie, pomimo, że nie decydujemy się na ten krok. Nie czujemy się szczęśliwi w tym związku a jednak nie odchodzimy. Związki z borderline i nie tylko

Zostać? odejść?

Powodów jest zazwyczaj mnóstwo a tak naprawdę to jeden – czysty egoizm. Nie odchodzimy bo mamy wspólne dzieci, wspólnych przyjaciół, nie daj Boże wspólną pracę czy wspólną firmę. Nie odchodzimy ze względów finansowych, bo przecież dom jest jego/jej. Bo przecież on/ona ma samochód a ja nie. Bo przecież moja stopa materialna z wysokiej zmieni się w ledwo do przeżycia.

A tak naprawdę związki wcale nie muszą być na całe życie. Nie muszą trwać nierozerwalnie pomimo wszystkiego i wbrew wszystkiemu. Przychodzi czas kiedy powinniśmy się rozstać. Odejść i pójść w swoją stronę. Dlaczego? Związki z borderline i nie tylko

Buty na miarę

Kiedy poznajemy partnera najczęściej ma wszystko czego potrzebujemy. Jest niemal idealny albo bliski ideału. Sprawia, że czujemy się z nim szczęśliwi, rozwijamy się przy nim, czerpiemy z jego pomysłów, inspirujemy się nim. Dzięki niemu dojrzewamy życiowo i emocjonalnie. Dzięki niemu się uczymy. 

Aż przychodzi ten czas, kiedy wzięliśmy od niego to co mógł nam dać i sami oddaliśmy mu tyle ile potrafiliśmy. Jeśli właśnie wtedy okazuje się, że któreś z partnerów zostało jakoś skrzywdzone to znak, że trzeba odejść. Jeśli nagle czujemy, że ta druga strona nas ogranicza, dusi, tłamsi to znak, że nas czas przy niej dobiega końca.

Za ciasne buty

Jeśli my chcemy się nadal rozwijać, a ona nas hamuje. Jeśli my mamy wielkie aspiracje a tej drugiej stronie już nic więcej nie potrzeba. Jeśli my mamy wielkie marzenia a ona nie chce i nie potrafi ich z nami realizować to znak, że na nas już czas. Trzeba wyjść z tej relacji. Po prostu z niej wyrośliśmy.

I nie ma w tym nic złego. Ten człowiek był kimś wyjątkowym w naszym życiu. Wiele nas nauczył, zmienił nasze horyzonty myślowe, nasz światopogląd, ale my chcemy iść dalej i dalej a on, nasz parter staje się dla nas czymś w rodzaju za małych butów. Należy je ściągnąć i odłożyć. Od tej pory iść boso, a może pewnego dnia wejść w nowe buty, takie, które będą na nas pasować.