Borderline terapia

Borderline terapia

Borderline terapia

Stało się, choć zupełnie niechcący i niezamierzenie. Poszłam na terapię. To czysty przypadek. Moja córka czuła się coraz bardziej źle, przestała jeść, spać a jej nastrój był fatalny non stop.

Zdecydowałam się więc zabrać ją do psychiatry dziecięcego. Przy diagnozowaniu jej psychiatra przeprowadzała również z nami wywiad.  W jego trakcie okazało się, że ponoć ja mam depresję i uzależnienie od alkoholu a mój Artur jest osobą współuzależnioną. Zaproponowała nam terapię.

Zgodziłam się na nią chociaż nie uważam się za osobę uzależnioną od alkoholu, ale pomyślałam, że jeśli to ma pomóc wszystkim to dlaczego nie. Na pierwszej sesji pani psychiatra próbowała mi za wszelką cenę wmówić, że owszem jestem uzależniona, ponieważ piję codziennie piwo – jedno lub dwa. Stwierdziła, że jestem więc w ciągu i dobrze, że na terapię przyszłam.

Nie pomagało to, że tłumaczyłam, że po prostu lubię pić piwo ale nie muszę. Ani to, że kiedy wracam styrana z pracy chcę po prostu się zrelaksować. Ani to, że tak naprawdę nie posiadam nic co lubię z wyjątkiem picia piwa i gry w backgammon. No więc, żeby już pani psychiatrze utrzeć nosa przestałam pić piwo i z głowy.

Co do depresji to pani psychiatra jeszcze nie potrafi stwierdzić czy ją posiadam. Na razie na pewno wie, że mam mocno obniżony nastrój. Jutro mam kolejną sesję, więc może się okaże.   

Powiedziałabym, że wróciłam …

Powiedziałabym, że wróciłam gdyby nie to, że przecież mnie nie ma. Zawieszona w niebycie, bez prawa do przeszłości i brakiem tożsamości lewituję między być a nie być.

Tak dużo rzeczy zmieniło się od śmierci taty. Nawet nigdy nie pomyślałam, że jego odejście tak bardzo zmieni moją rzeczywistość i moje postrzeganie świata.

Bardzo się od tamtej pory wycofałam. Najczęściej i najchętniej przebywam sam na sam ze swoimi myślami. Coraz mniej chce mi się do kogokolwiek odzywać.

Wpadłam tu zresztą tylko na chwilę bo gramy z Arturem w Scrabble a on jak zwykle bardzo długo myśli 😉

Powiedziałabym, że wróciłam...

Jutro pogrzeb

Jutro pogrzeb

Jutro odbędzie się pogrzeb taty. Będę wygłaszać mowę pogrzebową. Mam nadzieję, że sobie poradzę i wszystko pójdzie tak jakbym chciała. Jest to dla mnie bardzo ważne, żeby powiedzieć o tacie kilka słów. Jutro pogrzeb

Dzisiaj kiedy już go nie ma wszystko wygląda zupełnie inaczej. Również mój świat. Spadły mi klapki z oczu. Myślę, że po trochę ujrzałam sprawy tak jak on je widział. 

Nagle też obok wszystkich złych rzeczy dostrzegłam w nim te dobre. I aż nie mogę uwierzyć, że wcześniej ich nie dostrzegałam. Chcę go naśladować w przynajmniej jednej rzeczy. Zakończyć kontakt z osobami z mojej rodziny, które rodziną są tylko z nazwy.

Tato całe życie stronił od ludzi, również od rodziny. Zdecydowanie bardziej wolał spędzać czas w samotności. Wydaje mi się, że przejmę to od niego, ale mam na myśli rodzinę poza moimi dziećmi i Arturem.

 

Umarł mój tato…

Umarł mój tato…

To była środa. Inna niż wszystkie. Było gorąco, upał dawał się we znaki. Byłam u niego rano. Był bardzo wymęczony, niemal nieprzytomny z cierpienia i męki, jaką ostatnio przeżywał. Chciałam go napoić strzykawką jak robiłam to już od wielu dni, ale nie chciał przełykać. Okazałam mu swoje zniecierpliwienie:

– Dlaczego nie chcesz pić? – mówiłam zła, ale on nie był w stanie połknąć wstrzykniętej w usta wody. W oczach miał ból, którego nie da się już znosić. Były zamglone i załzawione. Tego dnia po raz pierwszy zobaczyłam w jego oczach łzy. 

Cdn.

Borderline wsparcie

Borderline wsparcie 

W pracy wszystko idzie jak z płatka. Szkoda, że w życiu i w związku wszystko nie jest takie proste jak tam.

Lubię tę pracę. Lubię tych ludzi i lubię swoje obowiązki. Po przyjściu do domu jestem zmęczona ale zadowolona i usatysfakcjonowana.

W normalnym życiu domowym  i w związku z Arturem też czuję się coraz spokojniejsza, coraz bezpieczniejsza. Zawdzięczam to przede wszystkim wsparciu jakie otrzymuję od Artura na co dzień w różnych sytuacjach.

A oto co znalazłam ostatnio na swojej poduszce, gdy wyszłam wieczorem na chwilę do łazienki.

Borderline wsparcie

Artur z czerwonych płatków róż ułożył mi serduszko. Nie podejrzewałam go o tyle romantyzmu 😉 Takie gesty bardzo mnie wspierają w codziennym zmaganiu się z życiem, z Borderline i trudnościami w naszym związku.

Borderline lojalność

Borderline lojalność

Artur oskarżył mnie dzisiaj o to, że ukrywam przed nim coś na telefonie. Ponoć wyłączyłam coś szybko na telefonie kiedy wszedł do pokoju. Nic takiego nie miało miejsca, dlatego zrobiło mi się bardzo przykro. Teraz wiem jak on się czuje kiedy mi zdarza się posądzać go o  nielojalność, nieuczciwość, kłamstwo. Jest to jedno z najbardziej przykrych uczuć jakie w życiu doświadczyłam. Na szczęście wszystko sobie wyjaśniliśmy i Artur powiedział, że mi wierzy a to jest dla mnie najważniejsze.

W rzeczywistości było tak, że leżałam na kanapie i przeglądałam na komórce Allegro. Kiedy Artur wszedł złożyło się to w czasie z tym, że wyłączyłam Allegro i sprawdziłam minutnik, bo gotowałam w kuchni kompot z owoców, które dziś przywieźliśmy z działki. Pokazywał on, że za 45 sekund kończy się gotowanie, dlatego wyłączyłam minutnik, zgasiłam telefon i poszłam do kuchni.

Dla Artura, którego już wcześniej zdradzałam i oszukiwałam był to sygnał, że dzieje się coś złego chociaż obecnie jestem mu w 100% wierna i lojalna. I nie zamierzam nigdy więcej go okłamać ani zdradzić.

Fryz

FryzFryzFryz

Artur nie pozwala nikomu dotykać swoich włosów. Dlatego od zawsze strzygł się sam a dokładnie golił na łyso.

Dopiero od kiedy jest ze mną pozwala mi się strzyc i tak od samego początku naszej znajomości zawsze ja strzygłam go maszynką.

Kiedy go zostawiłam dla swojego byłego partnera i się wyprowadziłam z domu, Artur w proteście zgolił głowę na łyso.

Potem kiedy do niego wróciłam znów pozwolił mi się strzyc. Miłe jest to, że zawsze jest zadowolony z efektów.

Teraz ostrzygłam go nietypowo. I znowu Arturowi bardzo się podoba. Mnie również 😀

Poszukiwanie psychologa

Poszukiwanie psychologa

Pomimo uczucia, że nie żyję mam jednak poczucie, że  wszystko co dzieje się od kilku miesięcy wokół mnie to jest właśnie prawdziwe życia. Należałoby je szanować, cieszyć się nim, gloryfikować i żyć w zachwycie, mając poczucie, że te chwile już nigdy nie wrócą.

Dobrego psychologa a nawet psychiatrę znalazłam dla córki. To ta sama osoba, która zdiagnozawała u syna Zespół Aspergera. Niestety nie mogę się do niej dodzwonić.

Między mną a Arturem wszystko układa się coraz lepiej. Wczoraj rozmawialiśmy szczerze i zupełnie spokojnie. Chyba pierwszy raz od wielu miesięcy. Wspólne życie wciąż jest trudne, ale oboje już wiemy, że możliwe.

Oboje też wkładamy mnóstwo wysiłku w poprawę i ułożenie naszej relacji.

Pomieszanie z poplątaniem

Pomieszanie z poplątanie

Te dwa dni w pracy były ciężkie ze względu na to, że trudno tak nagle po dwóch latach wdrożyć się do obowiązków zawodowych.

Z drugiej jednak strony wszystko poszło jak z płatka i jestem jak na razie bardzo zadowolona. Zmęczona niemiłosiernie ale naprawdę zadowolona.

Z większością pracowników złapałam dobry kontakt ale jak zawsze są oczywiście wyjątki. Być może zmieni się to później.

Wstawanie o 4.45 też nie jest moją mocną stroną dlatego później niestety jestem „dętka” ale co mam poradzić na to, że jestem nocnym markiem.

Po podsumowaniu całego naszego wyjazdu na urlop okazało się, że wydaliśmy 8700 zł i trochę mi z tym trudno. Fakt faktem, że jestem zadowolona z całej podróży, nie mniej jednak koszt jej przerósł moje najśmielsze oczekiwania.

Moja starsza córka skarży się od kilku dni na ostry ból brzucha. Tym również się martwię podwejrzewając, że może to być nerwica.

Myślę, że to już najwyższy czas by pójść z nią do psychologa. Jestem na etapie szukania kogoś odpowiedniego.

Borderline praca

Borderline praca

Borderline praca

Jutro pierwszy dzień pracy. Nadal jestem spokojna. Wręcz cieszę się, że wreszcie zacznę pracę zawodową. Chyba mam już dosyć siedzenia w domu, w październiku byłoby dwa lata. 

Oczywiście dzięki temu, że nie pracowałam mogłam pomóc chociaż części osób z borderline, które zgłaszają się do mnie po pomoc. Teraz zapewne będę miała na to mniej czasu. Mimo to jednak nadal postaram się odpowiadać na wszystkie wiadomości i telefony. 

Z Arturem wszystko pomału się układa. Mieliśmy w ostatnim czasie kryzys, który częściowo przypadł też na nasz wyjazd urlopowy. Teraz jednak wszystko się normalizuje. To się chyba w ogóle nazywa „docieraniem się”.