Chwilowo na dnie...

Chwilowo na dnie…

62 / 100 SEO Score

Chwilowo na dnie…

Upadłam wczoraj ponownie. To był bardzo bolesny upadek, jak to w borderline. Siedziałam w kącie ze skrzyżowanymi nogami po turecku, zasłaniając uszy i krzycząc:

– „Nie rób tego, przestań!”

Słyszałam głos Artura dochodzący zza moimi plecami:

-„Ja Ci nic nie robię. Nie chcę Ci nic robić.”

I czułam jak tonę w żalu, który nie ma końca. On nic nie rozumiał, zupełnie nic. Jakby był całkowicie z innego świata. Jakby był inną istotą, nie tą samą co ja. Jakbyśmy nie byli oboje ludźmi. Mój żal był tak wielki, że mogłabym w nim utopić cały świat, ale po co? skoro ten i tak w jednej chwili przestał istnieć. 

-„Mam dzieci, mam troje dzieci – próbowałam mówić przez spazmy płaczu i połykanych łez. – Tak bardzo chciałam jeszcze dla nich pożyć. Tak bardzo chciałam dla nich żyć. Dlaczego mnie zabijasz? Dlaczego to robisz? Dlaczego nie pozwalasz mi żyć?”

-„Ale ja nic Ci nie robię. Nie zabijam cię przecież. Nie wiem o czym mówisz? Co ja takiego robię? Co takiego zrobiłem? Nie wiem o czym mówisz, nie rozumiem cię zupełnie.”

Odbić się od dna

Trzy godziny mojego umierania. Artur oczywiście nie wiedział nawet o co chodzi. Jakaś jedna wielka masakra. Chyba tym razem upadłam już tak nisko, że czas się odbić od dna. Nadszedł najwyższy czas. Trzeba ponownie uwierzyć, przywołać pozytywne myśli, przyciągnąć dobre zdarzenia.

 

Visits: 26

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.