jest mi zimno

Dlaczego do dziś jest mi zimno?

Dlaczego do dziś jest mi zimno?

– Mamo! – dobiega do mnie głośny głos – Mamo! Leżąc na plecach powoli odwracam głowę w kierunku głosu. Próbuję otworzyć oczy, ale one z jakiegoś powodu pozostają zamknięte. – Mamo! – słyszę znowu naglący głos, jak brzęk budzika, który rozkazuje nam go wyłączyć i wstać. Staram się zlokalizować źródło głosu, który dobiega z jakiejś odległości. Jest bliski i daleki równocześnie, jakby dwa głosy dobiegające z różnych odległości łączyły się w jeden i docierały teraz do mojej świadomości. Czyj to głos? – myślę. Wiem, że go znam, że jest mi bliski, że słyszałam go już tysiące razy. Mimo wszystko nie potrafię odpowiedzieć na pytanie do kogo należy. – Mamo! – słyszę znów. Już prawie go rozpoznaję. Odpowiedź jest na wyciągnięcie ręki. Czy to głos syna? Nie, to nie on. A może córki? Nie, też nie. Głos jest mi znany i bliski, ale nie należy do moich dzieci. – Mamo! – nagle zaczynam drżeć. Drżeć ze strachu. Wiem już co to za głos. To mój głos. Klęczę przy łóżku, na którym leży moja mama i wołam do niej próbując ją zbudzić. W końcu słyszę jej bełkot, z trudem wydobywający się z jej ust: „Nie ma mnie”. Odwracam się i wstaję. Biegnę w swój kąt pokoju. Łapię czarno-białego misia panda w ręce i zaczynam tulić do siebie. – Mamo ! – wołam jeszcze chwilę w myślach. – Mamo! Mamo! Mamo! Cisza. Pustka. Zimno. Wszechogarniające fizyczne, psychiczne i emocjonalne zimno. Chcę się ogrzać. Miś w moich ramionach, duży i puchaty nie potrafi ogrzać mojego ja, ale daje na chwilę poczucie bezpieczeństwa.

Sposób na uczucie zimna

Zimno. Muszę się ogrzać. Muszę się ciepło ubrać. Nie, to nie pomoże. Lepiej wezmę gorącą kąpiel. Zanurzę się w wodzie, której temperatura spowoduje czerwone zabarwienie mojej skóry. Tylko wtedy poczuję przez chwilę to upragnione poczucie, że jest mi wreszcie ciepło. Idę do łazienki, pośpiesznie ściągam z siebie ubranie, odkręcam kurki, zatykam korek. Wchodzę do środka. Woda jest bardzo gorąca, ale wytrzymuję. Ktoś puka w drzwi. – Mamo! – słyszę głos po drugiej stronie drzwi. – Kąpię się synu – odpowiadam. – Pomożesz mi w zadaniu z polaka jak wyjdziesz? Wzdycham. – No dobrze, przygotuj – mówię głośno i siadam z podkulonymi nogami w wannie. Opieram brodę o kolana. Zimno mi – powtarzam w myślach. Muszę się zagrzać – powtarzam w kółko. Po chwili woda mnie rozgrzewa. Mam uczucie ciepła, choć zdaję sobie sprawę, że to chwilowe i już wkrótce ponownie opanuje mnie chłód. Przywykłam marznąć, to już dla mnie tak naturalne jak oddychanie. Zawsze jest mi zimno, z wyjątkiem tych krótkich okresów, gdy udaje mi się rozgrzać. Wtedy pragnę zatrzymać to uczucie na dłużej, ale ono mija, odchodzi jak kochanek, który dał już wszystko co mógł i nic więcej dziś już dać nie może.

borderline

Poczucie bezpieczeństwa na chwilę

– Córeczko, wstawaj – dobiega mnie melodyjny głos, radosny, spokojny, ciepły. Uwielbiam ten głos, bo jest dla mnie wszystkim. Nic bardziej cennego już w życiu mnie nie spotka. Wybudzam się ze snu i wolno otwieram powieki. Nade mną pochyla się moja mama, uśmiechając się głaszcze mnie po włosach i twarzy. Jakie to przyjemne. Jest mi tak dobrze, że aż błogo. Nie chcę niczego więcej prócz tego, by ta chwila trwała w nieskończoność. Wtulam twarz w jej kochaną dłoń i zapominam o tym, że wczoraj była kimś innym. Po raz tysięczny zapominam, że z mamą jest coś nie tak. Wiem, że nie mogę tego pamiętać i że muszę cieszyć się każdą chwilą, gdy jest cała dla mnie, zanim nadejdzie znowu chłód, niedostępność i brak kontaktu. Tego dnia mama przygotowuje mi pyszne śniadanie, potem idziemy na długi spacer, lody i zakupy. Wieczorem odwiedzamy ulubioną ciocię. To taki cudowny czas. Obie dużo się śmiejemy i dużo rozmawiamy. Świeci słońce i jest mi ciepło, komfortowo, idealnie. Jak w bajce, która jednak wiem, że zamieni się w koszmar już wkrótce.

Pająk

– Mamo – słyszę szept. Wybudzam się powoli. Tuż przy łóżku stoi moja córka z ogromnym misiem pod pachą. Zrywam się i siadam na łóżku. – Co się stało kochanie? – pytam. – W moim pokoju jest wielki pająk – mówi łamiącym się głosem. Wyciągam do niej ręce i sadzam sobie na kolana. – To nie jest zwykły pająk – mówię przecierając oczy. – Jest magiczny. – Magiczny?– pyta córka z niedowierzaniem. – Tak- zapewniam – zupełnie magiczny. A potem stawiam ją na podłodze – Chodź, obejrzymy go – mówię i obie idziemy za rękę obejrzeć wielkiego pająka. Mała istotka jaką jest to zwierze siedzi nieruchomo na ścianie tuż przy łóżku. – Co robi ten magiczny pająk? – pyta córka. – Hmmm… Myślę, że w tym momencie kontempluje, ale zaraz zrobi coś całkiem magicznego. I łapię pająka w dłoń, zamykam go w niej, a następnie otwieram okno i wypuszczam na parapet. Pająk zaczyna biec po nim a następnie staje nieruchomo. – Pofrunie? – pyta mała. Hamuję śmiech, robię bardzo poważną i przejętą minę, po czym mówię: – Kiedy temu pająkowi jest bardzo zimno i czuje się osamotniony, przychodzi do ciebie po pomoc. Chciałby poczuć się bezpiecznie i ciepło. Wie jednak, że możesz się go bać, dlatego siada sobie cichutko w pewnej odległości i patrzy na ciebie. On nie chce zrobić Ci krzywdy. Zostanie tu jeśli będzie czuł, że nie chcesz jego obecności, ale jeśli pozwolisz mu wejść z powrotem do pokoju to to zrobi. I znów przycupnie cicho w kąciku. Będzie Ci wdzięczny, że nie pozwalasz mu zamarznąć na zewnątrz. – A skąd pająk będzie wiedział czy ja chcę? Zrozumie jak mu powiem? – oczy córki stają się coraz większe ze zdziwienia. – Nie. On jest magiczny. Nie musisz mu nic mówić, wystarczy, że będziesz to czuć, wtedy i on poczuje. Córka obgryza w ciszy ucho swojego misia patrząc to na pająka to na mnie. Nic nie mówię. Czekam. Pająk powoli przemieszcza się w drugi kraniec parapetu. Odchodzi. Nagle zatrzymuje się, zamiera w bezruchu, trwa to kilka sekund. Następnie w bardzo szybkim tempie wraca w naszą stronę, siada na plastikowym obrzeżu okna i znów zamiera na jakiś czas a potem wślizguje się zwinnie do pokoju, przemieszcza się po wewnętrznym parapecie i znika pod nim.

– On naprawdę jest magiczny – woła córka z entuzjazmem. – Bałam się go i chciałam, żeby sobie poszedł ale potem kiedy już sobie szedł zrobiło mi się smutno. I znowu chciałam, żeby wrócił. I on mamusiu wrócił! – wykrzykuje z radością i mocno mnie przytula.

borderline

Jestem borderline. Jestem takim pająkiem. Ludzie się mnie boją. Czasami chcą, żebym odeszła. Kiedy znikam im z oczu nagle zaczynają tęsknić. Chcą bym wróciła. Jestem borderline. Jestem pająkiem, który pełny swoich lęków i strachów siedzi w ciemnym kącie. Boję się innych, inni boją się mnie…

One Reply to “Dlaczego do dziś jest mi zimno?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.