borderline, dobre słowa, autoterapia, bardzo ważne

Dobre słowa

Jakiś czas temu po kłótni z Arturem, kiedy wieczorem już wreszcie się przytuliliśmy będąc w łóżku, powtarzałam w myślach: Tato, nie! Tato, nie! Zwróciło to moją uwagę i zaczęłam się zastanawiać nad tym dlaczego to robię. Leżałam potem długo i próbowałam dociec o co chodzi. I przyszło mi do głowy, że tylko raz w życiu usłyszałam od mojego ojca dobre słowa na swój temat.

Kiedy byłam dzieckiem, mogłam mieć wtedy jakieś 8 – 9 lat, wydałam całe kieszonkowe na prezenty dla rodziny. Moja mama powiedziała wtedy ojcu: – „Zobacz, jaki piękny prezent Ci córka kupiła. Nam wszystkim za swoje kieszonkowe. Wydała na prezenty dla nas wszystkie pieniądze.” Ojciec spojrzał wtedy z aprobatą na mnie. I może to był ten jeden jedyny raz kiedy tak patrzył, choć teraz nie pamiętam czy jedyny. Powiedział: – „Kasiu, masz dobre serduszko. Będziesz dostawała ode mnie większe kieszonkowe, takie samo jak Marta. Dlatego, że Ty nic sobie nie zostawiasz a wszystko wydajesz dla innych”. Bardzo się wtedy ucieszyłam. Czułam ogromną ekscytację na myśl o tym, że zostanie mi podniesione kieszonkowe. Oczami wyobraźni widziałam już prezenty jakimi będę mogła teraz obdarować swoich bliskich.

Czekałam z niecierpliwością cały miesiąc do dnia wypłaty ojca kiedy to miałam dostać podwyższone kieszonkowe. Jednak okazało się, że dostałam takie samo jak wcześniej. Zapytałam o to mamę, bo ojca nie śmiałam zapytać. Powiedziała, że nie mogę dostać większego, bo jestem jeszcze mała a Marta to już panienka i musi dostawać więcej niż ja. Zrozumiałam wtedy, że słowa ojca były rzucone od tak. Mimo wszystko jeszcze przez kilka miesięcy czekałam na kieszonkowe z niecierpliwością wierząc, że może coś się zmieni. Nic się jednak nie zmieniło. Pomimo tego, że ojciec nie dotrzymał słowa, to co powiedział wówczas na mój temat było dla mnie bardzo ważne. Były to jedyne jakie pamiętam dobre słowa usłyszane z jego ust.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.