Huśtawka

Huśtawka

Huśtawka

Miałam kilka dobrych, spokojnych dni. Mój stan emocjonalny był zrównoważony. Zapytałam nawet Artura chyba ze trzy dni temu czy to widzi. Powiedział, że tak. Byłam z siebie dumna. Oczywiście jak zwykle nie miałam pojęcia co powoduje u mnie ten spokój i wyciszenie. Po prostu były i było mi z nimi bardzo dobrze.

Wczoraj jednak wpadłam w szał. Pewnie było jak z tym lusterkiem, o którym pisałam post wcześniej. Wszystko zobaczyłam wyolbrzymione i odwrócone. Nie było to nic wielkiego w znaczeniu, że słowa nie niosły treści, które mogłyby spowodować atak szału, ale tak się stało.

Trudno to wytłumaczyć ale kiedy widzisz, że ktoś rzuca w ciebie kamieniem instynktownie się usuwasz z polu jego lotu. Prawda? Czy tak jest? My „border” też robimy instynktownie pewnie rzeczy. Dla osób bez tego zaburzenia zupełnie niezrozumiałych. Ale jak by się czuły te osoby, gdyby ktoś im powiedział, że ich odruch jest głupi?

Głupio robisz, że się usuwasz. Jak to brzmi? Co się wtedy czuje? Bunt? Złość? Gniew? 

-„Przecież do cholery leci w moim kierunku kamień, jak mam się nie uchylić???!!!” – powiedziała by osoba bez zaburzeń.

Spokojnie, my z borderline słyszymy to codziennie od naszych partnerów, dzieci, rodziców, znajomych, przyjaciół i obcych. Dlaczego tak głupio i niezrozumiale reagujemy, pytają nas.

A więc zareagowałam głupio i niezrozumiale. Artur powiedział, że jak tak dalej będziemy przepuszczać pieniądze na pierdoły to wylądujemy na ulicy. Powiedziałam ze złośliwością, że ja tam sobie świetnie bym poradziła na ulicy na co on:

-„Życie, kobiety zawsze radzą sobie lepiej na ulicy od facetów”.

No i to co powiedział rozpętało burzę w moim borderline. Wściekłam się do tego stopnia, że najpierw zrobiłam mu o to zdanie karczemną awanturę każąc tłumaczyć co miał na myśli. Krzyczałam na niego niemiłosiernie. Potem wyszliśmy na spacer i na zakupy, ale w środku mi się gotowało.

Po przyjściu do domu poprosiłam, żeby przyszedł do łazienki i zapytałam czy mogę mu wpieprzyć. Powiedział, że oczywiście, jeśli mi to pomoże. Usiadł na wannie a ja kopałam go i biłam tyle ile miałam sił. Porównując moją wagę 50 kg do jego 90 kg pewnie nawet nie odczuł, że coś mu robię. 

Wieczorem poszliśmy na spacer z synem i młodszą córką. Syn pchał wózek, więc szliśmy sobie objęci. Było nam dobrze. Jakby nigdy nic. Ale ja czułam się w środku źle z tym co zrobiłam. Czułam się źle z tym swoim lusterkiem w środku. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.