Nic nie istnieje

Nic nie istnieje

Nic nie istnieje. Nie ma przyszłości ani przeszłości. „Teraz” jest wszystkim co mam. Przeżyłam 41 lat dla tych chwil, które właśnie trwają.

Ciąża nie leczy z borderline ani żadnego innego zaburzenia. Może zmieniać świadomość, sposób odczuwania, może tworzyć dystans do własnych zaburzeń, ale ich nie niweluje.

Zmiany nastroju są jeszcze większe, agresja również i teraz w tak kruchej mnie ciężarnej łatwiej ją nawet wyzwolić. Ale paradoksalnie więcej jest też spokoju, jakby jedno i drugie było jeszcze bardziej intensywne.

Świat jest jakby za szkłem. Poszłam dziś na spacer, było bardzo ciepło, świeciło słońce, śpiewały ptaki, na krzewach i drzewach kwitły pąki. Ulice były puste, bez ludzi, bez dzieci, bez życia. Usiadłam na ławce w parczku. Wiem, że mi nie wolno – siedzenie na ławce w parku nie jest pierwszą potrzebą i pewnie zgarnęłabym mandat, gdyby widzieli to stróże prawa, ale nie widzieli. 

Siedziałam i patrzyłam przed siebie, na zieleń, na inne puste ławki, na oklejone czerwono-białą taśmą wszystko co tylko można w parczku okleić. Patrzyłam na swoje stopy na żwirowym podłożu. Chciałam żyć ale tam nie było życia. Moje dziecko we mnie chce żyć, chłonąć świat moimi zmysłami ale nie wolno. 

Trudny czas na bycie w ciąży. Trudny czas na wydawanie dziecka na świat. Trudny czas na zmianę życia. I jednocześnie to właśnie jest ten czas. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.