obojętność matki

Obojętność matki

Obojętność matki

Była nieprzewidywalna. Czasami kochana, czuła i nad wyraz opiekuńcza. Czułam się wtedy bardzo kochana. Poświęcała mi sporo uwagi. Słuchała i rozmawiała ze mną. Do życia nie potrzebowałam praktycznie nic więcej. I nagle coś się zmieniało. Nigdy nie wiedziałam o co chodzi i co powoduje tę zmianę. Matka po prostu zmieniała się w kogoś innego. Traciłam z nią kontakt. Była albo agresywna i bardzo zezłoszczona albo zupełnie obojętna. Nie wiedziałam wtedy jako dziecko, że zależy to od jej stopnia upojenia alkoholowego. Czasami przesypiała cały dzień albo kilka dni pod rząd. Widziałam ją nieraz leżącą w łazience na podłodze. Zamykała wtedy drzwi od wewnątrz w taki sposób, że nie mogliśmy dostać się do łazienki ale ja wtedy kładłam się pod drzwiami i przez kratki wentylacyjne widziałam ją leżącą na boku, zwiniętą w kłębek. Nie wiedziałam co się dzieje. Bardzo się o nią martwiłam. 

Alkoholizm matki

Swój alkoholizm matka ukrywała przed wszystkimi i ani ja ani moja siostra, ani nikt inny z rodziny czy znajomych nie wiedział o jej chorobie. Jej odmienny stan interpretowałam jako reakcję na mnie, na moje złe zachowanie. Obawiałam się, że zawiniłam. Próbowałam przypomnieć sobie co tym razem nabroiłam, co mogło wprawić ją w tak zły nastrój. Jej obojętność mnie zabijała. Czułam się przez nią opuszczona, porzucona emocjonalnie, niekochana w takich chwilach. Szukałam w sobie winy. Miłość mojej matki do mnie odbierałam jako uczucie uzależnione od mojego zachowania, warunkowe. To spowodowało, że w dorosłym życiu każdą przyjaźń czy miłość traktowałam w ten sam sposób. Jeśli ktoś mnie lubi to znaczy, że w każdym momencie może przestać. Obawiając się tego jednocześnie dążę do tego, aby się o tym przekonać. Jakbym za każdym razem sprawdzała, czy aby na pewno zasługuję na to, aby mnie lubić tak po prostu, bez stawiania warunków. Jeszcze bardziej skomplikowanie jest w związkach. Tak bardzo obawiam się, że ten ukochany nagle zniknie, odejdzie, porzuci, że na wszelki wypadek robię mu piekło, aby sprawdzić czy mimo wszystko zostanie.

Zabójstwo

Przez rodzaj relacji z moją matką tzw. miłość warunkową, dziś mam nieprawidłowe relacje z innymi ludźmi. Każdego dnia jestem zabijana. Wydaje mi się, że to mój partner wyciąga pistolet i bez mrugnięcia okiem celuje we mnie i oddaje strzał. Osuwam się wtedy tracąc grunt pod nogami i nie mam już siły samej się podnieść. Nie jest to jednak prawda. Broń sama znalazłam i to ja sama nią w siebie wycelowałam. Prawdą jest również to, że to ja sama oddaję najczęściej strzał. Mój partner mawia wtedy:

– Po co ci to jest? Po co to robisz?

A ja wciąż nie potrafię mu wytłumaczyć jak to jest mieć borderline. Staram się wtedy szukać przykładów, wizualizować mu to. Często odwołuję się do jego oczu, ponieważ ma poważne problemy ze wzrokiem. Pytam wtedy: – co widzisz z odległości 3 metrów? A on odpowiada, że tylko niewyraźne plamy. Drożę więc temat i pytam: – A możesz zobaczyć coś bardzo wyraźnie? I on wtedy odpowiada, że musiałby bardzo mocno skupić i wytężyć wzrok, ze wszystkich niemal sił i wtedy jest szansa, że zobaczy wyraźnie. Ja więc nie odpuszczam i pytam dalej czy kiedy patrzy normalnie, bez wysiłku to czy może z tej odległości zobaczyć coś wyraźnie i jego odpowiedź brzmi:- NIE. 

Ze mną jest tak samo. Kiedy na co dzień w naszej relacji on wyrazi swoje zdanie na jakiś temat, albo powie coś w żartach, albo coś skomentuje w nieodpowiedni dla mnie sposób to jest tak jakby wyciągnął broń i strzelił mi prosto w serce. Zabija mnie tym.  Na pytanie czy mogę w takim momencie zachować się inaczej odpowiedź jest prosta: NIE. Pierwsze moje odczucie to ból i żal, gniew i złość, to emocje automatyczne na które nie mam wpływu. Tak jak on nie ma wpływu by na odległość nie rozlewał mu się obraz. On ma tak zbudowane oczy – z wadą. Ja mam tak zbudowany mózg – również z wadą. A teraz idąc dalej czy mogę jednak nie odczuwać mimo wszystko tych emocji, kiedy moje uszy usłyszą słowa, które mój mózg przetworzy na „zagrożenie”. I tu znowu jest tak samo jak z jego oczami. Jeśli się bardzo mocno postaram, ze wszystkich swoich sił to jest szansa, że te emocje mnie nie opanują. Pewności jednak nie ma. Podobnie zresztą jak w jego przypadku. Muszę włożyć ogromny wysiłek by sobie wytłumaczyć w danej chwili, że mój partner mnie kocha, chce ze mną być, jestem z nim bezpieczna, nic mi nie grozi, on nie miał nic złego na myśli, nie chciał mnie zranić a ja po prostu jestem przeczulona i przewrażliwiona. 

 

One Reply to “Obojętność matki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.