Praca nad spokojem

Praca nad spokojem

Praca nad spokojem

Nie uwierzycie co mi się dzisiaj przytrafiło. Od rana testowałam nowy sposób na trzymanie mojego wilka (czyt. Borderline) w klatce. Nie wypuszczałam go, nie pozwalałam by wystawiał łeb i szczerzył kły. Osiągnęłam cudowny spokój jakiego już od bardzo dawna nie doznawałam. Czułam się wolna i lekka. To był naprawdę dobry dzień, z którego jestem bardzo dumna. O metodzie napiszę jutro.

Wspólna kąpiel.

Wieczorem zrobiłam trzecie podejście do wspólnej kąpieli i o dziwo! Nic się nie zadziało. Mogliśmy wreszcie spokojnie wziąć wspólną kąpiel. Leżeliśmy sobie z Arturem w wannie wypełnionej gorącą wodą, gdy nagle mój partner powiedział:

-„Wiesz co, strasznie spokojnie jest dzisiaj. Nie kłócimy się i jest tak jakoś nudno jak flaki z olejem. Zero adrenaliny.”

Bez komentarza.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.