Przeszłość mnie dogania

Przeszłość mnie dogania…

61 / 100 SEO Score

Stoję dziś w kuchni przy oknie i bezradnie wpatruję się w krajobraz za nim. Moje ciało jest napięte, wszystkie mięśnie mocno zaciśnięte, serce bije zdecydowanie za szybko. W pewnym momencie krzyczę:

– Nie chcę tam iść. – Po czym wybucham płaczem. 

– Co się dzieje mamo? – słyszę głos syna dobiegający z jego pokoju. Pozostawiam jego pytanie bez odpowiedzi.

– Nie chcę tam iść – powtarzam i szlocham.

– O czym mama mówi? Co się dzieje? – pyta syn tym razem mojego partnera. On też nie odpowiada. Przychodzi do mnie do kuchni i obejmuje od tył.

– Nie musisz tam iść. Nic nie musisz. – mówi łagodnie.

– Muszę – krzyczę do niego. – Nie chcę tego ale muszę – krzyczę nadal i szlocham na przemian.

– A co masz napisane na pulpicie swojego laptopa? – pyta. Odwracam się do niego a on patrzy mi uważnie w oczy.

– Nic nie muszę, wszystko mogę. – odpowiadam cicho.

– No właśnie. – uśmiecha się i wychodzi z kuchni. Idzie do mojego syna i próbuje mu spokojnie wytłumaczyć dlaczego płaczę i krzyczę.

Zostaję sama w kuchni i jeszcze raz czytam smsa od siostry: „Byłam u taty o 10.00, nadal się nie wypróżnił, jak będziesz u niego włóż mu czopek, jest w lodówce, rękawiczka w łazience.” 

– Nie dam rady! Nie dam rady! – powtarzam pod nosem. Nie chcę tam już chodzić. Nie chcę już zmieniać mu pampersów, myć brudnego tyłka, karmić, ubierać i rozbierać, ścielić mu łóżka. Mam tego dość! Z drugiej strony tuż przed Wigilią dowiedziałam się, że ojciec ma nowotwór złośliwy płuc – nieoperacyjny, z przyrzutami do mózgu i innych części ciała. Lekarz powiedział, że jego życie to kwestia kilku miesięcy, góra roku. Jak sobie później wytłumaczę, że nie chciałam iść? Jak duży ciężar będzie spoczywał na moim sumieniu? Czy wtedy kiedy już go zabraknie cokolwiek będzie znaczył fakt, że on nigdy nie zmienił mi pieluchy, nie wytarł nosa, nie umył, nie nakarmił? 

Podjęłam decyzję i szybko zakomunikowałam mojemu partnerowi:

-Idę.

Po kilku godzinach oddzwoniłam do siostry:

– Ojciec się wypróżnił. Umyłam go i nakarmiłam.

– A mama? – zapytała

– Nie pozwalała mi wyjść. Stałam przy drzwiach i się z nią szamotałam. Nie chciała mnie wypuścić. Krzyczała, żebym poszła jej kupić piwo. Prosiła, błagała, szlochała, groziła. Udało mi się wydostać z mieszkania i zamknąć za sobą drzwi na klucz. Kiedy schodziłam ze schodów słyszałam jeszcze jej krzyki dochodzące zza drzwi:

– Córeczko dlaczego mi to robisz?

– Ok, będę u taty jeszcze dziś wieczorem i jutro rano a ty bądź jutro popołudniu. – zadysponowała moja siostra.

– Dobrze – rzuciłam bez przekonania i się rozłączyłam.

Przeszłość i teraźniejszość połączona jednym węzłem. Całe życie uciekałam przed przeszłością. Przed pijanym ojcem i niestabilną matką. Przed tęsknotą za nimi obojgiem. Przed uczuciem, że nic nie znaczę. Przed respektem przed moją siostrą. Przed zmuszaniem mnie do rzeczy, których nie chciałam. A teraz przeszłość mnie dogoniła. Wraca wszystko tylko w innym kształcie. Umierający ojciec, pijana do nieprzytomności matka i apodyktyczna siostra. A ja? Co ze mną?

 

Visits: 21

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.