Pustka

Pustka w borderline

58 / 100 SEO Score

Pustka w borderline

Dla mnie pustka jest jak ogromne pole ugoru, które nie ma początku ani końca. Stoję pośrodku, rozglądam się wokół, ale nie widać  niczego z wyjątkiem bezkresnego pola „niczego”. Im bardziej staram się coś dojrzeć, tym dotkliwiej dochodzi do mnie, że nic nie ma.

Pustka mnie nie boli. Jest jak odrętwienie i odrealnienie. Nie mam ochoty ruszać się z miejsca. Czuję, że i tak nie mam dokąd iść. W pustce niczego nie chcę z wyjątkiem jednego, by się skończyła. By zastąpiło ją inne uczucie, jakiekolwiek byle inne. 

Pustka jest jak dobry kochanek, zawsze wraca, oddaje mi się z namiętnością. Całuje moje oczy i usta. Dotyka mojego ciała i duszy. Nie mam siły jej się oprzeć. Gdy tylko się pojawia od razu jestem cała jej, bez reszty. Nie kocham jej ale ona zdaje się mnie tak. Zyskuje wiele na tej jednostronnej, nieodwzajemnionej miłości. 

Kiedy odczuwam pustkę mam wrażenie, że znikam. Kawałek po kawałku jakby mnie było mniej i mniej. Nie mogę jednak wtedy nic zrobić. Pustka tak zachłannie całuje moje usta, że nie mam siły i możliwości wołać o pomoc. A gdy całuje moje oczy nie widzę żadnych możliwości porzucenia jej.

Tkwię więc na tym bezkresnym polu – pustkowiu, pośród niczego, a że nie ma nic, więc nic nie zauważam. Niczego też innego nie odczuwam, bo pustka jest tak dojmującym odczuciem, że pozostawia daleko w tyle wszystkie inne emocje. Gdy nawet pojawi się strach, gniew czy złość to tylko na chwilę, bo od razu rozmywa się w wszechogarniającym poczuciu PUSTKI.

Visits: 40

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.