Różnice między partnerami

Różnice między partnerami

Czy różnice między partnerami są dobre czy złe?

 

Myślę o tym nie tylko w kontekście zaburzeń takich jak borderline, DDA, DDD, syndromu urojonej zdrady, ale również w „normalnych” relacjach dwojga niezaburzonych partnerów. Czy różnice są na plus czy na minus. Czy lepiej mieć wspólne cechy charakteru czy też odmienne?

Idealne dopasowanie

W poprzednim związku byłam z partnerem, który prawdopodobnie również miał borderline. Nie miał diagnozy ale był wierną kopią mnie. Widzieliśmy świat tak samo i wszystkie jego aspekty. Zgadzaliśmy się we wszystkim niemal. Czytaliśmy w swoich myślach a telepatia przydarzała nam się bez przerwy przez niemal 3 lata związku. Ja o czymś myślałam on to robił. On o czymś myślał ja to robiłam. Nie było potrzeby ustalania niczego.

Czasami gdy jechaliśmy autem myślałam: „jaka fajna chmura na niebie, ma taki dziwny kształt” po dosłownie kilku sekundach on mówił:

– „Madziuś spójrz na tę chmurę przed nami, ale ma kształt.”

Albo jadąc autem myślałam gdy dojeżdżaliśmy do jakiegoś zjazdu z głównej drogi: „Ale byłoby super, gdyby zjechał na chwilę. Tam jest ten fajny punkt widokowy, przytulilibyśmy się i popatrzyli na panoramę z góry”. Nic jednak nie mówiłam a on i tak zawsze kiedy to pomyślałam zjeżdżał. Ustawiał samochód tak by dobrze było widać panoramę i przytulał mnie bez słów. 

Brak różnic a koniec związku

 

Przykładów było miliony przez ten czas, od pomysłu gdzie pojechać na urlop, po jaki obejrzeć film czy co ugotować na obiad. Nasze myśli były identyczne. Był to wyjątkowy czas dla mnie, bo nagle po prawie 40 latach życia poznałam kogoś kto nadawał na dokładnie tych samych falach co ja. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że takie porozumienie dusz jest możliwe.

Różnic między nami nie było zbyt wiele, ale te które były zabiły nasz związek i wszystko co w nim było. Poza tym ponieważ byliśmy identyczni to bolały nas te same rzeczy i to przysparzało wielu problemów. Kiedy on miał zły dzień i ja miałam zły, więc oboje byliśmy pozamiatani tym bardziej, że wspólnie prowadziliśmy firmę. 

W takim przypadku potrzebowaliśmy, by gdy jedno jest na dnie drugie je z tego dna wyciągało. U nas jedno jeszcze bardziej na dno ściągało drugie. Jego nic tak nie wkurzało jak brak działania, zwłaszcza u mnie a mnie u niego dokładnie to samo. Doprowadzało to do eskalacji problemów. Z czasem wszystko wymknęło nam się z pod kontroli. 

Same różnice

 

Obecnie jestem z związku z partnerem, z którym dzieli mnie wszystko. Nie mamy praktycznie punktów styku a jedynie same różnice. Czy jest teraz gorzej niż było wcześniej? Czy związek jest przez to mniej trwały?

Otóż nie, bo nic nie jest przesądzone tak jak w poprzednim. Tam było wiadomo, że jak jest super to jest super ale jak jest źle to jest naprawdę źle i trzeba się rozstać. Myślę, że oboje mieliśmy też problem z lojalnością i szczerością względem siebie kiedy były gorsze dni. 

Teraz jest inaczej. Gorszy czas nie oznacza, że należy się rozstać. Oboje wtedy staramy się jeszcze bardziej by wszystko naprawić. Jest to trudne ponieważ prawie zupełnie się nie rozumiemy. Jesteśmy z dwóch zupełnie innych światów.

Jego świat inny od mojego

 

Czasami wściekam się na ten jego świat tak daleki od mojego. Czasami jednak wydaje mi się bezpieczny choć zupełnie inny niż mój. Wtedy lubię na chwilę wejść do tego jego świata, przycupnąć gdzieś z boku i tak chwilę pobyć w nim. 

Od trzech dni planujemy wyjazd na urlop. Wcześniej była już ustalona Chorwacja, Grecja lub Cypr, ale nie ma lotów, a my z powodu tego, że nie jesteśmy zmotoryzowani zostaliśmy z ręką w nocniku.

Dlatego od kilku dni próbujemy szybko zmienić plany urlopowe i zamienić wyjazd zagraniczny na krajowy. Jest z tym dużo problemu, bo poza tym, że w ogóle się nie zgadzamy w większości rzeczy to jeszcze wciąż sypią nam się kłody pod nogi.

Doszliśmy już do porozumienia, że zwiedzamy 8 miast średnio po dwa dni na każde miasto czyli 16 dni wycieczki objazdowej po kraju, ale już co do tego czym podróżować nie możemy się dogadać. Ja chcę PKP a Artur FlixBusem.

To samo jeśli chodzi o noclegi, ja chcę zarezerwować zupełnie gdzie indziej niż on. Kolejnym punktem, w którym mamy problem, aby się dogadać to czy zabrać wózek dla najmłodszej córki czy nosidełko, a jeśli to ostanie to czy ze stelażem czy bez.

Mimo wszystkich tych różnic jest jakoś bezpiecznie. Mam takie cudowne poczucie, że mimo tego, że się nie zgadzamy to nic złego nie może się w związku z tym wydarzyć. Uczymy się oboje kompromisów. 

Różnice a brak różnic

Zarówno w poprzednim jak i obecnym związku czuję się zabijana przez partnera jego zachowaniem, zwłaszcza słowami, które ich zdaniem nie mają żadnego znaczenia. Dla mnie słowa moją olbrzymią moc, ranią czasami bardziej niż czyny. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.