Święta Wielkanocne

Święta Wielkanocne będą w tym roku inne niż wszystkie poprzednie. Będzie mi bardzo brakowało mojego aniołka, którego już nie ma przy mnie. Czuję się pusta i jałowa. 

Wczoraj wieczorem graliśmy całą rodzinką w Chińczyka i nagle siedząc przy stole poczułam dziwne ciepło. Potem odruchowo dotknęłam spodni na swoim brzuchu, które nagle zrobiły się mokre. Nie widziałam koloru tej mokrej plamy, bo spodnie były w ciemnym kolorze, ale i tak wiedziałam co się stało.

Artur złapał mnie i zaprowadził do łazienki. Wszystko miałam przemoczone krwią. Siedząc na sedesie poczułam po raz kolejny, że coś rodzę. Coś dużego. Kiedy się podniosłam w ubikacji było tyle krwi, że nie byłam w stanie dostrzec co to było. Być może łożysko albo już sama nie wiem co.

Roniłam tak dwa dni, wczoraj i przedwczoraj. Raz po raz pojawiały się kolejne obfite krwotoki. Dzisiaj wszystko wróciło do normy, choć wciąż czuję się bardzo słaba. 

Kiedy leżeliśmy wczoraj z Arturem w łóżku powiedziałam mu, że mój czas już chyba nadszedł. Najpierw ten „zawał” czy cokolwiek innego to było. Teraz to poronienie. Mam wrażenie, że idę w jednym kierunku. Artur mocno ścisnął moją rękę i już nie chciał jej wypuścić. Trochę mnie to rozśmieszyło, bo nie mogłam nawet odwrócić się na bok. Po prostu ściskał ją i nie puszczał. Jakby nie chciał, żebym odeszła…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.