Ta, która bardziej kocha w związku

Ta, która bardziej kocha w związku

Ta, która bardziej kocha w związku

To nie dzieje się bez przyczyny, nasze wewnętrzne dziecko zostało nauczone kochać w taki sposób. Kiedy byłam małą dziewczynką mój niedostępny ojciec kochał bardziej moją starszą siostrę. Faworyzował ją. Przytulał. Dawał prezenty. Rozmawiał z nią. Ja byłam dla niego niewidoczna. Całe dzieciństwo musiałam żebrać o jego miłość, uwagę i zainteresowanie choć na chwilę.

Całe dzieciństwo musiałam rywalizować z moją siostrą o ojca. Potem przyszło dorosłe życie i podświadomie wybierałam partnerów niedostępnych emocjonalnie, których znów musiałam błagać o miłość. Zabiegać o ich czas i uwagę. Zawsze to ja byłam tą bardziej kochająca w związku a oni wciąż próbowali mi się wymknąć, odsunąć na bezpieczną pozycję, wycofać. Nie wiedziałam, że można inaczej stworzyć relację, bo moja relacja z ojcem zdeterminowała wszystkie inne relacje damsko-męskie. Dzisiaj to dostrzegam i zaczynam to zmieniać w sobie. Jak? 

Jestem warta miłości

To najważniejsze teraz moje zdanie. Powtarzam je często. Najpierw powtarzałam by je zapamiętać, potem by zrozumieć. Teraz by uwierzyć. Relacja z moim ojcem nie jest już skomplikowana ani bolesna. Ojciec umiera a ja wkrótce stanę nad jego grobem i powiem: „Wszystko Ci wybaczyłam”, dlatego tamtą relację córka – ojciec trzeba już odłożyć na półkę z napisem: ZAŁATWIONE – NIE WRACAĆ DO TEGO. Przyszedł czas na zbudowanie relacji ze sobą samą i z moim partnerem. Sama nie wiem co jest trudniejsze. Relacja moja ze mną, czy moja z nim.

Co ja wiem o sobie?

Jestem osobą, która wciąż się boi a oceniając na oko to 70 % moich lęków i strachów pochodzi z mojego dzieciństwa. Kolejne 30 % to moje doświadczenie życiowe. W jednym i drugim przypadku chodzi o wszystkie te sytuacje, gdy ktoś mnie zranił, oszukał, zdradził, skrzywdził itp. Trudo walczyć z czymś co jest faktem, co już się stało, co jest w moich wspomnieniach i mnie ukształtowało. Nie mogę tym faktom zaprzeczać. Muszę otwarcie sama przed sobą przyznać, że owszem zdarzyły się. To sprawia, że czuję się słaba.

Jeśli te wszystkie złe rzeczy się wydarzyły to po pierwsze oznacza to, że ja na nie zasłużyłam a po drugie, że znowu mogą się wydarzyć. I tak dochodzimy do sedna mojego strachu, a także konfliktu z sobą samą, ponieważ chciałabym aby ta osoba, którą widuję w lustrze była szczęśliwa i silna. Tymczasem wciąż widzę ją przerażoną tym co już się wydarzyło i tym co jeszcze może się wydarzyć. Mam siebie więc serdecznie dość. I jak tu zbudować poprawną relację z sobą samą?

Co ja wiem o moim partnerze?

Wiem o nim zdecydowanie za mało. Nasz związek jest krótki i bardzo zagmatwany. Od początku mieliśmy wiele zawirowań. Poznaliśmy się w lutym 2018 roku, w czerwcu zamieszkaliśmy razem. Dla mnie zostawił dobrze płatną pracę w stolicy i przeniósł się 500 km od swojego miejsca zamieszkania. Po prostu przyjechał do mnie rzucając wszystko. Dwa miesiące później, w sierpniu powiedziałam mu, że chcę mieć z nim dziecko. On powiedział, że też tego chce i 1 września zrobiłam test ciążowy. Oczywiście był pozytywny. W październiku wyrzuciłam go z domu, więc zamieszkał w wynajętym przez siebie mieszkaniu w innej części miasta. W lutym 2019 roku pozwoliłam mu wrócić, zresztą bardzo tego chciałam.

Nasza córka urodziła się w maju 2019 roku. Dwa miesiące potem, w lipcu zabrałam ją i dwójkę swoich starszych dzieci i wyprowadziłam się z domu. On został w moim mieszkaniu. W październiku 2019 roku wróciłam z dziećmi do niego i tak jesteśmy już razem prawie 4 miesiące ciągiem. To jest właśnie borderline. To jest właśnie koszmar życia. To jest właśnie to jak ranię i krzywdzę inne osoby będąc przekonaną, że to oni mnie krzywdzą. Mój partner nic mi złego nie zrobił. Nie zasłużył na to by go wypędzać z domu jak psa, lub zabierać mu dziecko, które bardzo kocha na kilka miesięcy. To wiem na pewno ale co jeszcze o nim wiem? Niewiele.

Borderline – leki

Ja wiem, że psychologowie, psychiatrzy i terapeuci się ze mną nie zgodzą, ale to nie o leki tu chodzi. Nie o farmaceutyki, którymi można borderline uśpić, przytępić, uspokoić. Mnie chodzi o świadomość. O to bym na trzeźwo, bez żadnych leków widziała, co robię sobie, swoim dzieciom i swojemu partnerowi. To jedyny sposób by przestać to robić. Tylko trzeźwa ocena własnych przewinień. A regulować emocje można na różne sposoby. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.