stres

Stres

Do lekarza nie udało mi się zarejestrować ani wczoraj ani dziś, pewnie to dlatego, że szaleje wirus i chorych jest więcej niż przewidzianych miejsc. Swoim zwyczajem próbowałam dojść przyczyny sama, wertując dziesiątki stron i schematów w necie. Wiem już jedno, nie jest to migrena z całą pewnością. Głowa boli mnie obecnie w całości za wyjątkiem twarzy. Chwilami zdarza się, że ból jest pulsujący, jednak przez większość czasu jest tępy i stały o jednakowym natężeniu. Dziś na przykład pojawia się tylko przy pochylaniu, w pozostałych pozycjach prawie nie występuje. Wszystko to ogólnie dziwnie się przedstawia, a internet jasno wskazał u mnie na nerwicę. No i jak mam się nie zgodzić? Jestem zestresowana cały czas, bez przerwy, z każdego byle powodu jak i bez powodu. Moje ciało i umysł nigdy się nie relaksują. Jedyna czynność, która mnie relaksowała – bieganie – została porzucona ze względu na ból głowy. 

Stres robi ze mną co chce. Nie potrafię się przed nim bronić. Wystarczy słowo albo gest mojego partnera a już cała kipię ze złości. Nie oskarżam go, wiem doskonale, że wina leży po mojej stronie; po stronie borderline. Trudno mi sobie nawet wyobrazić, że mogłabym zareagować inaczej. Już od tak dawna reaguję w ten właśnie sposób: widzę gest albo słyszę słowa, które wyprowadzają mnie z równowagi i rzucam mu się do gardła. I nie odpuszczę dopóki nie poczuję się bezpieczna. To straszne zarówno dla niego jak i dla mnie, jak i dla całej naszej rodziny. Tylko mój najstarszy 14 letni syn ma do tego dystans. Kiedy mam swój „atak” syn zwykle mawia: „Ocho, mama ma atak borderline” i szybko zamyka się w swoim pokoju. Mówi to z niejakim przekąsem, z uśmiechem na twarzy, co również mnie złości, ale na to potrafię nie reagować.

ból głowy

Ból głowy

Od wielu dni potwornie boli mnie głowa. Nie jest to migrena. Oprócz tego mam zawroty głowy i uderzenia gorąca. Moja rodzina stwierdziła, że prawdopodobnie przyszedł na mnie „czas”, czyli rozpoczęła się menopauza. Wypraszam sobie – mam dopiero 41 lat a w mojej rodzinie wszystkie kobiety wchodziły późno w okres przekwitania, bo średnio około 46/47 roku życia. Poza tym wiem, że to nie to jest przyczyną. Jutro wybieram się do lekarza. Wiem, że lekarz mi nie pomoże, ale Artur nie odpuszcza. Sama marzę już choćby o lekach, które w cudowny sposób zadziałają, bo do tej pory żadne nie zadziałały. Przez ten ból głowy nie biegam też od paru dni.