choroba

Choroba

Choroba

Dopadła mnie wczoraj grypa i rozłożyła. Znów choroba pokazała kto tu rządzi. Wylądowałam w łóżku, bez możliwości ruszenia się, na wczorajszy i dzisiejszy dzień. Kiedy szukałam materiałów do medytacji natknęłam się na taki film. Wydał mi się ciekawy ponieważ sama jestem przeciwniczką zarówno terapii jak i leków.

Wiem, że lekarze przepisują leki, za przepisanie których mają ekstra płacone. I tutaj nie zawsze jest tak, że kierują się dobrem i potrzebami pacjentów, a nawet powiedziałabym, że rzadko się tym kierują. Chętnie za to przytulają pieniądze zarówno za to, że wysłuchają pacjentów, jak i za to, że zapiszą im konkretny lek. 

Wiem, że są osoby, które zawsze będą kurczowo trzymać się teorii: „Lekarz mój przyjaciel”. Kiedyś też wierzyłam i ufałam lekarzom zanim uśmiercili mojego męża pięć lat temu. Od tamtego czasu mam nieco inną opinię o tych ludziach. Oczywiście wiem, że lekarze jak ludzie, są różni i że nie jest sprawiedliwe mierzenie ich jedną miarką.

Mnie przez 41 lat nie udało się jednak trafić poza jednym jedynym razem na lekarza z prawdziwego powołania. A Ci których miałam okazję spotkać odchudzili skutecznie mój portfel, ale nigdy nie pozbawili problemu z jakim do nich przyszłam i nie było znaczenia jakiego rodzaju był mój problem. Zawsze w końcu musiałam czytać, dowiadywać się i sama leczyć. 

Zresztą też z tego powodu powstał ten blog, abym mogła sama przekonać się czy istnieje możliwość autoterapii również w zaburzeniach typu borderline, DDA syndrom urojonej zdrady.

 

choroba nie wybiera

Choroba nie wybiera

Choroba

No i nie uchroniłam się przed zarazkami czyhającymi na mnie zewsząd. Najpierw Artur, potem moje dzieci a teraz ja – choroba mnie dopadła. Gorączka, ból gardła, kaszel – cała rodzinka musiała to przerobić. Z tego powodu nie biegam od dwóch dni a bieganie to jedna z niewielu rzeczy jakie sprawiają mi ostatnio przyjemność. Mimo wszystko stan choroby zawsze mnie dystansuje do życia i do siebie. To taki czas kiedy czuję się wycofana a to sprawia, że potrafię spojrzeć na wszystko wokół z innej perspektywy.

Nadchodzą zmiany

Czuję że nadchodzą duże zmiany w moim życiu. Już kiedyś gdzieś przeczytałam, że największy przełom w moim życiu będzie za rok, kiedy będę miała 42 lata. Mówił o tym jak dobrze pamiętam horoskop z daty urodzenia czy też coś takiego, nie pamiętam dokładnie bo nie wierzę w horoskopy ale jakoś to utkwiło mi wyjątkowo w pamięci. Mam nadzieję, że tym razem będą to pozytywne zmiany.

O co chodzi

Tak naprawdę to sama nie wiem o co mi chodzi i nie dotyczy to jakiejś konkretnej rzeczy tylko ogólnie całego mojego życia – całego tego bałaganu. Nie mam pojęcia dokąd dążę, co robię, jak żyję. Nie wiem sama czego chcę. To tak jakbym każdego dnia, każdej godziny była kimś zupełnie innym i sama siebie nie znała, nie poznawała. Jestem więc dla siebie obca. Nie dziwne, że nie potrafię siebie zrozumieć skoro się zupełnie nie znam. Jakim cudem zatem inni mają mnie zrozumieć?