Borderline praca

Borderline praca

Borderline praca

Jutro pierwszy dzień pracy. Nadal jestem spokojna. Wręcz cieszę się, że wreszcie zacznę pracę zawodową. Chyba mam już dosyć siedzenia w domu, w październiku byłoby dwa lata. 

Oczywiście dzięki temu, że nie pracowałam mogłam pomóc chociaż części osób z borderline, które zgłaszają się do mnie po pomoc. Teraz zapewne będę miała na to mniej czasu. Mimo to jednak nadal postaram się odpowiadać na wszystkie wiadomości i telefony. 

Z Arturem wszystko pomału się układa. Mieliśmy w ostatnim czasie kryzys, który częściowo przypadł też na nasz wyjazd urlopowy. Teraz jednak wszystko się normalizuje. To się chyba w ogóle nazywa „docieraniem się”.  

Borderline wzloty i upadki

Borderline wzloty i upadki

Borderline wzloty i upadki

Dół trwał dwa dni. Minął dziś. Trudno powiedzieć kiedy się pojawi, ale był naprawdę głęboki. Byłam na samym dnie. Tam jest strasznie. Jakby ktoś zakopał mnie żywcem wiele metrów pod ziemią. Prawie, że czuć zapach mokrej ziemi. Brakuje tam też powietrza.

W piątek idę do pracy. Zdecydowałam się przyjąć posadę zastępcy kierownika sklepu. Praca to jedyna sfera życia, w której czuję się jak ryba w wodzie. Tym bardziej, że kierownik regionalny nie odpuszczał i nawet dla mnie załatwił, że nie będę musiała wyjeżdżać na szkolenie na dwa miesiące. Odbędę je na sklepie własnym. 

Zawsze bardzo motywowały mnie takie gesty przełożonych. Tak było i tym razem. Kiedy odmówiłam po tym jak pozytywnie przeszłam rekrutację (dwa etapy) ze względu na to, że nie mogę przez dwa miesiące brać udziału w szkoleniu poza miejscem zamieszkania, kierownik regionalny napisał prośbę do generalnego, abym w drodze wyjątku mogła odbywać szkolenie we własnym sklepie.

To było wyjątkowe miłe i naprawdę przyjemne. Wiem, że zależało mu na mnie jako na pracowniku i w końcu przyjęłam tę pracę. Zaczynam w piątek i jestem spokojna. Wyjątkowo spokojna. Nie wiem co to powoduje, ale w pracy zawsze jestem tak pewna siebie czego w życiu osobistym tak bardzo mi brak.