upadek

Upadek

Upadek

Wczoraj mnie tu nie było, bo w ogóle mnie nie było. Gdzieś się zagubiłam. Miałam upadek, załamanie. Po kilku cudownych dniach spokoju i relaksu nadszedł gorszy dzień. Jednak tak jak pisałam w poprzednich postach upadek nie jest powodem, by nadal nie iść przed siebie. Więc wczoraj wieczorem pozbierałam się do kupy, złożyłam w całość swoje kawałeczki. Znów się pojawiłam. Znowu jestem. Ja, Magdalena, borderka podniosłam się i idę przed siebie.

Przedwczoraj wieczorem już była pierwsza awantura z Arturem, która wpłynęła na moje postrzeganie rzeczywistości. Chyba mocno we mnie uderzyła, bo miałam wiele problemu z tym, by myśleć nadal pozytywnie. Resztkami sił przywoływałam dobre, pozytywne myśli, ale zachowywały się jak dzikie koty. Próbujesz do nich podejść, pogłaskać je a one z daleka się obwąchują i po chwili widzisz jak znikają gdzieś w zaroślach.

CDN.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.