W nocy obudził mnie ból i wilgoć

W nocy obudził mnie ból i wilgoć

Niby wiedziałam, że to musi się stać a mimo to byłam zaskoczona. Obudziłam się z silnym bólem i skurczami, wstałam i poczułam jak cała moja bielizna jest mokra. Idąc do łazienki usłyszałam plasnięcie, spojrzałam pod nogi i zobaczyłam, że coś ze mnie wypadło i rozbryzło się na drewnianej podłodze.

Poszłam jednak dalej i w łazience próbowałam doprowadzić się do porządku. Potem wróciłam do pokoju i ukucnęłam przy czarno-czerwonej plamie. Zaczęłam zbierać ją w papier toaletowy.

– „Przepraszam Cię, przepraszam moje dziecko” – mówiłam w myślach jakby chcąc je uspokoić, jednocześnie wiedząc, że zbieram jego szczątki z twardej podłogi.

Wróciłam następnie do łóżka z silnymi bólami i skurczami przez które nie mogłam już zasnąć. Zaczęłam się modlić za moje poronione dziecko: „wieczny odpoczynek racz mu dać Panie” i właśnie w tym momencie moja młodsza córka wybuchnęła ogromnym płaczem.

Był tak przeraźliwy i intensywny, że Artur nie był w stanie przez dłuższy czas jej uspokoić. Zastanawiałam się czy to był jej płacz za utraconym rodzeństwem.

Cały czas się zastanawiam czy to znowu moja wina. Czy to ja spowodowałam kolejne poronienie. Czy to przez stres, który nieustannie odczuwam? Czy przez moją wewnętrzną niezgodę na to co się wokół mnie dzieje?

Czy to efekt borderline? A może po prostu skomplikowane życie wewnętrzne? Czy to przez brak spokoju we mnie? Ciągłe szamotanie się z emocjami? A może to nie moja wina? Może tak miało być?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.