Żegnaj Borderline - Lekcja 1

Żegnaj Borderline – Lekcja 1

Borderline żegnaj – Lekcja 1

Dotąd zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z tego jak to działa. Błądziłam po omacku. Za każdym razem dochodziłam do tego samego punktu beznadziejnej sytuacji. Im bardziej chciałam uciec od swojego zaburzenia tym stawało się ono większe, bardziej agresywne w stosunku do mnie, bardziej nieustępliwe. Powoli traciłam już ostatnio nadzieję, że uda mi się z tym coś zrobić.

Ostatnie miesiące, a zwłaszcza tygodnie wykończyły mnie fizycznie i psychicznie a  najbardziej emocjonalnie. Codzienne awantury z moim partnerem. Coraz mniej panowałam nad swoimi emocjami. Coraz częściej dochodziło z mojej strony do rękoczynów. Miałam wrażenie, że zeszłam już na samo dno i już się nie odbiję. 

Coraz więcej czarnych myśli, stanów depresyjnych, poczucia bezsensu wszystkiego. Wydawało mi się, że jednak będę musiała złożyć broń, poddać się, iść na terapię i wziąć prochy. -„A tak bardzo chciałam się z tego sama wyciągnąć. Tak bardzo chciałam dać innym nadzieję na to, że autoterapia działa” – myślałam zrezygnowana i pełna żalu. 

I nagle ten cudowny piątek. Tak, piątek zawsze był moim szczęśliwym dniem ale ten chyba uratował moje życie. Piątek, w którym zrozumiałam, że pomysł i plan miałam doskonały ale podeszłam do zadania w sposób błędny z założenia. Dotąd cały czas myślałam, że winni mojemu zaburzeniu, mojemu nieszczęściu, mojemu życiu są inni. 

To ojciec – mówiłam – bo mnie nie kochał, nie akceptował, bo pił. To matka, bo mnie najpierw zdominowała, a potem bezbronną zostawiała na pastwę losu, kiedy miała cug alkoholowy. To siostra, bo ze mną rywalizowała, bo chciała być zawsze lepsza ode mnie, bo mnie od siebie uzależniała. To mój partner, jeden i drugi i każdy kolejny, bo był zły, nie taki jak powinien, niewystarczająco kochający, czuły, opiekuńczy. To moje dzieci, bo mnie nie rozumieją, nie pomagają na co dzień, oceniają. To ludzie wokół mnie, bo zupełnie nie rozumieją mojego zaburzenia.

Nie zdawałam sobie sprawy, że Ci wszyscy ludzie są tylko skutkiem tego co we mnie. Że to ja jestem przyczyną wszystkiego. Nagle takie proste i oczywiste wydało mi się to, że kiedy ja się zmienię, zmieni się wszystko wokół mnie. To jest moje życie, moje uczucia i emocje, moje wybory. Mam na nie wpływ, są jak glina, z której mogę ulepić wszystko co zechcę. Mogę to zrobić. Chcę to zrobić. Zrobię to. 

Wszystko zaczyna się w mojej głowie. I borderline i wszystko inne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.